Sympatycy opowieści wyrażonej poprzez słowa, muzykę, piosenkę i ruch mieli okazję doświadczyć tych emocjonalnych form w poniedziałek – 28 maja 2018 roku.
Dwa dni po 26 maja – Dzień Matki i trzy dni przed 1czerwca – Dzień Dziecka to doskonały moment, aby wystawić na deskach Domu Kultury w Knurowie-Szczygłowicach musical pt. „Pinokio”.
Ta piękna ponadczasowa opowieść pokazuje, jak wielka jest siła przyjaźni, rodzinnej miłości i nadziei, dzięki którym nigdy nie jest za późno, by odnaleźć w sobie dobro. Idealna baśń muzyczna dla każdego w każdym wieku niosąca ze sobą przesłanie o zrozumieniu istoty indywidualności naszych pociech i wdzięczności za wychowanie.
Choć dobrze znana jest wszystkim historia drewnianego pajacyka, bohatera „Pinokio” Carla Collodiego – baśni z kanonu światowej literatury dziecięcej i jednej z najbardziej popularnych książek wszech czasów – to przyjemnie czasem oderwać się od codzienności i pozwolić sobie na powrót do historii, które lata temu robiły na nas takie wrażenie i nierzadko długo nie pozwalały zasnąć.
O taką nie lada atrakcję w poniedziałkowy wieczór zadbała reżyser pani Agnieszka Bielanik-Witomska, która stworzyła nową, muzyczną wersję doskonale znanej bajki.
„Pinokio” to dobrze przemyślana, rzetelna praca pomysłodawczyni, ale też i idealny występ młodocianych artystów.
W spektaklu pojawiły się nader utalentowane dzieci w przedziale wiekowym od 7 do 13 lat ze Studia Piosenki i Musicalu przy Centrum Kultury w Knurowie.
Dzieci uczestniczące w tego typu przedsięwzięciu muzycznym mogą się spełniać do woli i dokształcać w różnych artystycznych dziedzinach, realizują siebie i swoje pomysły, jednym słowem spełniają swoje marzenia jak główny bohater musicalu – Pinokio.
Przedstawienie, które urzeka od strony wizualnej, dźwiękowej i aktorskiej to idealna propozycja na familijne wyjście z domu zarówno dla młodej, jak i nieco starszej publiczności.
Widowisko muzyczne przygotowane przez Agnieszkę Bielanik-Witomską było miłym prezentem z okazji Dnia Matki i zbliżającego się wielkimi krokami Dnia Dziecka.
Relacja: Agnieszka Łyko









