Sytuacja na ulicach naszych miejscowości wraz z nadejściem wiosny, budzi wiele obaw, a często wręcz przeraża. Apelujemy do rodziców i opiekunów, rozmawiajmy z dzieckiem na tematy związane z bezpiecznym poruszaniem się po drogach. Jeżeli zaś nasza pociecha jest w wieku nazwijmy to, wiekiem dziecka dopiero wkraczającego na ścieżki świata obfitującego dziś w wiele zagrożeń, nie pozwalajmy jej na samodzielne poruszanie się po ulicach naszych miejscowości. Świat dziecka wygląda zupełnie inaczej, nienauczone życiowym doświadczeniem, posiada zbyt duże zaufanie do otaczającego go świata, nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, to na nas osobach dorosłych spoczywa obowiązek zadbania o ich bezpieczeństwo. Artykuł ten jest wynikiem obserwacji jednej z ulic w Gierałtowicach. Na przestrzeni godziny naliczyliśmy co najmniej cztery sytuacje z pogranicza życia i śmierci, i tylko rozwaga kierowców, sucha nawierzchnia i przysłowiowe szczęście sprawiły, że nie doszło do wielkiego dramatu. Grupy dzieci na hulajnogach urządzają sobie wyścigi na ulicach, bywa, że nagle zmieniają pas ruchu, często utrata równowagi i bęc wprost pod koła, na szczęście wolno poruszającego się pojazdu. (Włos jeży się na głowie, i wydaje się , że tragedia to tylko kwestia czasu).

Dziecko ma prawo do zabawy, i nie chodzi tu o zamykanie dzieci w czterech ścianach domu. Skoro jednak, brak jest w wielu miejscowościach bezpiecznych ścieżek rowerowych w parkach etc., to nie pozostawiajmy dzieci bez opieki w miejscach, w których dziecka być nie powinno, o dramat nietrudno, i z doświadczenia wiemy, że lepiej dmuchać na zimne. Nie jest tajemnicą, że dzieci w wieku 7 – 12 lat, szukają dobrej zabawy dosłownie wszędzie, a w wieku dojrzewania bywa jeszcze gorzej, bowiem to w tym czasie kręci nas ryzyko najbardziej, zatem róbmy wszystko by eliminować zagrożenia a nie odwrotnie. Zdjęcie które prezentujemy to tylko inscenizacja pokazująca jakie ma szanse dziecko w konfrontacji z samochodem podczas ulicznej zabawy, niech stanie się ono przestrogą zarówno dla kierowców, jak nas rodziców i dziadków. Pamiętajmy, że każdy wypadek i przykre zdarzenie jest efektem błędu, nieuwagi zlekceważenia zagrożenia, nic nie dzieje się ot tak, zawsze jest jakaś przyczyna starajmy się zatem eliminować w zarodku te podstawowe które zależą od nas.

Ruch na ulicach jest dziś nieporównywalnie większy od tego sprzed 30 – 40 lat, to sprawia, że budowanie i tworzenie najróżniejszych miejsc służących bezpiecznemu spędzaniu czasu to nie wymysł, a potrzeba naszych czasów. Ten temat dajemy pod rozwagę samorządom i władzom lokalnym, a także mieszkańcom, dobrych przykładów współpracy władz z mieszkańcami jest wiele, i o tych także będziemy informować.

 

 

Tadeusz Puchałka.