W  redakcyjnej pracy spotykamy się z różnymi ludźmi, zapewne w naszej portalowej karierze nie do Wszystkich ciekawych i zajmujących osób udało nam się dotrzeć, ale z pewnością wyławiania z naszego lokalnego rynku indywidualności, o których warto coś powiedzieć i przybliżyć naszym  czytelnikom, ich sylwetki, trochę się znajdzie.

Dlatego też z wielką przyjemnością, staramy się , również z czystej ciekawości , docierać do takich ludzi i pytając poznawać i Wam przedstawiać.
Tym razem na nasz warsztat wzięliśmy , Panią 😉 … jedną z tych osób , która oprócz życia prywatnego i poświęceniu czasu rodzinie, znalazła czas żeby realizować swoją pasję , nauczania i przekazywania zdolności przyswajania obcych języków.

No ale do rzeczy  :

Mowa o Alinie Bogdał-Malec , mamie 8 letniej Weroniczki i 5 letniej Karolinki.  Alina ukończyła filologię angielską.  Studia I stopnia o specjalizacji Metodyka Nauczania Języków Obcych oraz studia II stopnia  o specjalizacji Historia Kultury i Literatury Amerykańskiej i Brytyjskiej.
Nauczanie to moja pasja odkąd pamiętam. Jako mała dziewczynka uczyłam lalki i misie – tak to się zaczęło…
Właściwie odkąd pamiętam prowadziłam zajęcia z języka angielskiego na mniejszą lub większą skalę. Będąc studentką, później wykwalifikowanym nauczycielem zdobyłam doświadczenie, pracując w każdym typie szkoły publicznej z uczniami o różnym poziomie zaawansowania oraz we wszelakich grupach wiekowych, poszukując metody adekwatnej do wieku,
odpowiadającej zainteresowaniom  oraz mogącej rozwijać talent ucznia. – mówi nam Alina .

 Dlaczego zdecydowałaś się prowadzić szkołę językową dla dzieci i młodzieży. Czy to miało związek z tym, że sama jesteś mamom?

Jestem trochę „niespokojnym duchem” i potrzebuję ciągłych wyzwań aby móc się sprawdzić. Nie przypominam sobie sytuacji kiedy zajmowałam się tylko pracą na tzw. etacie w szkole.
Kiedy zostałam mamą na chwilę sytuacja uległa zmianie. Rzeczona chwila nie trwała zbyt długo, bo tylko do momentu, gdy zaczęłam intensywnie poszukiwać szkoły językowej dla moich córeczek. (Jak wpajano mi na zajęciach z metodyki, własnych dzieci nie powinno się uczyć) .
W Knurowie i okolicach nie znalazłam szkoły, która pracowałaby metodą autorską, w pełni dedykowaną i specjalizującą się w nauczaniu dzieci, a pod tym względem zbadałam rynek szczegółowo.
Jako metodyk wiem, że stosunkowo nietrudno jest zaszczepić w małym człowieku chęć do poznawania świata przez pryzmat multikulturowości, za pomocą języka obcego, którym będzie w stanie komunikować się na świecie,
natomiast istotne jest, aby zrobić to umiejętnie i efektywnie, adekwatnie do wieku.
W ten sposób zrodziła się w mojej głowie myśl by znaleźć metodę specjalizującą się w nauczaniu dzieci tak aby łączyć przyswajanie języka z mentalnością i potrzebami najmłodszych.
Rozpoczęłam więc poszukiwania szkoły, która zaspokajałaby te potrzeby. Znalazłam i rozpoczęłam współpracę na zasadzie franczyzy ze Szkołą Mała Lingua & Lingua Teens Space.

–  Od 3 lat prowadzisz swoją szkołę w Knurowie. Jakie były Twoje początki i jak teraz rozwijasz swój biznes? Jaki masz pomysł na dalszy rozwój?

Początki jak to bywa były trudne. W pierwszym roku działalności brutalnie zetknęłam się z rynkiem, który zweryfikował w dość okrutny sposób moją wizję współpracy ze szkołami niepublicznymi oraz z oczekiwaniami  społeczeństwa. Podjęłam wówczas współpracę z jedną placówką w Knurowie i z jedną w powiecie rybnickim. Nie poddałam się i dzięki determinacji, ciężkiej pracy oraz dobrej jakości usług zdołałam przekonać do siebie rodziców i dyrekcję większości szkół na terenie mojej działalności, co pozwoliło mi w kolejnym roku podjąć współpracę z większą liczbą placówek publicznych. Jest to, uważam satysfakcjonujące dla wszystkich. Aktualnie prowadzę szkołę stacjonarną w Knurowie oraz współpracuję na zasadzie Szkół Partnerskich ze Szkołami Podstawowymi w Knurowie oraz w powiecie rybnickim i nie powiedziałam tu jeszcze ostatniego słowa 😉 Mam zamiar rozwijać się nadal, nawiązując współpracę z dalszymi placówkami. Moim marzeniem jest nawiązanie współpracy z każdą szkołą publiczną i przedszkolem na terenie mojej działalności. Jednocześnie chcę się również skupić na rozwoju szkoły stacjonarnej, która jest moją wizytówką w mieście.

 – Konkurencja w Waszej branży jest ogromna – szkoły małe i duże, lekcje prywatne, nauka przez Internet – jak zdobywacie klientów do szkoły językowej?

Zgadza się. Konkurencja jest, ale to dobrze, ponieważ daje motywację do działania. Natomiast szkoła Mała Lingua ma niezaprzeczalne atuty w postaci autorskiej metody, zaplecza szkoleniowego.
My jesteśmy Szkołą, miejscem odkrywania talentów, nasze zajęcia to nie tylko fajna pani i niezły podręcznik, ale o wiele więcej. Ta wartość dodana budzi w rodzicach świadomość i potrzebę wybrania naszej oferty.

 – Jaki jest powód wyboru marki Mała Lingua? Co zdecydowało o tym, że współpracujecie z tą, a nie inną szkołą?

Jak już wspomniałam wierzę w efektywność metody Mała Lingua. Dzieci to specyficzny klient, bardzo wymagający, który bez ogródek wyraźnie pokaże swoje zadowolenie lub nie. Trudny klient wymaga indywidualnego podejścia, ponieważ różnimy się, każdy człowiek jest indywidualnością. Właśnie indywidualne podejście do potrzeb i wymagań dziecka znalazłam w autorskiej metodzie nauczania języków MAŁA LINGUA & LINGUA TEENS SPACE, która w oparciu o teatralizację, wielokulturowość i postrzeganie świata wszystkimi zmysłami stymuluje wyobraźnię dzieci, co ma przełożenie na motywację. Nasi uczniowie  zanurzeni niejako w baśniowość i motyw Rodziny Blabbersów z Livendell uczą się języka w sposób przyjemny, naturalny, jakby niechcący. Jestem przekonana o większej efektywności przyswajania języka obcego w porównaniu do standardowego nauczania. Ponadto jest to metoda uniwersalna do nauki nie tylko angielskiego, ale również innych języków, co daje szerszy wachlarz możliwości. Stąd mój wybór.

–  Czy jest coś w typie prowadzonej szkoły Rodzica , u Was / do Was,  szczególnie i najbardziej przekona?
 
Z moich obserwacji wynika, że rodzice chcą aby dziecko było zadowolone z zajęć i chętnie na nie chodziło. Dlatego nasze zajęcia są różnorodne.
Ucząc języka rozwijamy w dzieciach pasje poznawania świata. Blabbersi co roku odwiedzają różne zakątki Ziemi, poznając kulturę krajów europejskich, a w tym roku również Afrykę.
Myślę, że to nas wyróżnia, jest inne i może stanowić dla rodzica atut przy wyborze szkoły bądź kursu dla dziecka. Ponadto kolorowe, ciekawe, autorskie materiały dydaktyczne,
jak również pacynki-zabawki używane na zajęciach również stanowić mogą o unikalności naszej szkoły, a także efektywność metody.

 – Jakimi emocjami kierujesz się , czy też co najbardziej Cię mówiąc sloganem młodzieżowym „kręci” w prowadzeniu szkoły językowej?  Co sprawia największą frajdę na co dzień / ogólnie?

Dla mnie satysfakcjonujący jest moment gdy wchodzę do szkoły stacjonarnej i słyszę za drzwiami jak 4-latki śpiewają Hymn Blabbersów i inne piosenki ile pary w płucach – wówczas widzę efekt i sens.
Cieszą mnie rozmowy z rodzicami, którzy po wakacjach zapisują dziecko na kolejny semestr, ponieważ będąc za granicą ich pociecha była w stanie skomunikować się z dziećmi z innego kraju.
Czuję się spełniona gdy słuchacze przyprowadzają znajomych, bo są zadowoleni. W szkołach partnerskich w powiecie rybnickim, skąd pochodzę, ogromną satysfakcję daje mi poczucie,
że zajęcia prowadzone z ramienia mojej filii umożliwiają dzieciom naukę na wysokim poziomie w ich własnej szkole.
 Ja musiałam jako dziecko jeździć na zajęcia do Rybnika, co dla moich Rodziców stanowiło nie lada wyzwanie logistyczne i było czasochłonne.
Gdy mija gorączka rekrutacji wiem, że robię coś fajnego dla siebie i dla innych. To daje ogromną satysfakcję i motywuje do działania.


– Jesteś czynną i pracującą mamą , ponieważ dodatkowo pracujesz na etacie w szkole – jak to wszystko jesteś w stanie pogodzić? Rodzinę i wymagający biznes? (ile godzin dziennie pracujesz / jak wygląda Twój dzień pracy?)

Proszę o inne pytanie! 🙂

Pogodzenie życia rodzinnego z prowadzeniem biznesu, który nie jest tak łatwy jakby się mogło wydawać oraz pracą w szkole publicznej graniczy z cudem.  Cuda się zdarzają, jednak często cena jaką trzeba zapłacić bywa deprymująca. W czasie rekrutacji śpię ok. 3 godzin na dobę, pracuję nocami aby nie zabierać moim córkom czasu,  który powinny spędzać ze mną. Tu bilans między pracą a rodziną może zostać zachwiany. Czasami zdarza się, że mój misterny, zorganizowany w 100% plan dnia legnie w gruzach.
 Cóż, mówi się, że co nas nie zabije to nas wzmocni i ja w to wierzę. Wierzę też, że z czasem będę mogła sobie pozwolić na większą swobodę, bo choć na sukces trzeba zapracować i nic nie jest dane na zawsze, to robiąc konsekwentnie swoje można wiele osiągnąć.  

Dziękuję serdecznie za znalezienie i poświęcenie nam i naszym czytelnikom , cennego jakże czasu. Mam nadzieję, że dzięki naszej publikacji zaangażowanie Twoich nauczycieli , będzie jeszcze większe i przełoży się na efekty w nauczaniu. Przy okazji zaspokoi przynajmniej w części chęć wiedzy wśród rodziców,  którzy jak zauważyłem dosyć chętnie „wysyłają” swoje dzieci na zajęcia w Twojej placówce .

(arc)

więcej informacji znajduje się w reklamie zamieszczonej w naszym portalu:

mała Lingua