ZBIÓRKA NA CEL: ROCZNY POBYT W OŚRODKU REHABILITACYJNYM

Spokojny wieczór, dzwonek do drzwi. Otwieram, a tam policja. “Pana syn miał wypadek, jest w szpitalu. Nie wiemy, w jakim stanie…”. Po tych słowach wszystko się zmieniło… W takich chwilach mówi się, że świat się zawalił. Ale przecież nasz jeszcze trwał, chociaż znaleźliśmy się w alternatywnej rzeczywistości. Samochód potrącił Michała na pasach. Teraz chcieliśmy tylko jednego – by przeżył…

Zwykły wieczór, jakich wiele, zmienił się w prawdziwy koszmar. To był 3 stycznia 2013 roku. Michał wyszedł z domu około 17:00. Potem dowiedzieliśmy się, że wypadek był dosłownie kilka minut później… Michał przechodził z koleżanką przez pasy. Nagle uderzył z nich rozpędzony samochód, zabierając wszystko w jednej chwili…

Gdy dojechałem z żoną do szpitala, syn był właśnie operowany. Do pierwszej w nocy siedzieliśmy pod salą, ale nic nie chcieli nam powiedzieć, kazali wrócić rano. Co innego mieliśmy robić – pojechaliśmy do domu. Tam już czekali znajomi: nasi i syna. Każdy ze łzami w oczach, milczący. Nie trzeba było słów, czuliśmy ich wsparcie i wspólny lęk o to, czy Michał przeżyje…

Na drugi dzień mogliśmy go zobaczyć – żył. Leżał na OIOM-ie, podpięty to mnóstwa maszyn, które pozwalały mu oddychać. Wiedzieliśmy już więcej, chociaż to sprawiło, że baliśmy się jeszcze bardziej… Ten kierowca nieomal zabił nam syna. Na pewno zabrał mu życie – dawne, szczęśliwe życie… Opis wszystkich urazów jest bardzo długi, ale obrazuje, jak ciężko ranny był Michał:

uraz wielonarządów, uraz śródczaszkowy, uogólniony obrzęk mózgu, rozlany uraz aksonalny, ogniska stłuczenia krwotocznego w obrębie obu płatów czołowych, płatów potylicznych i ciemieniowych oraz pnia mózgu. Krwawienie podpajęczynówkowe, złamanie wyrostka kolczystego kręgu C7, złamanie żebra III prawego. Stłuczenie płuc. Złamanie kości ramiennej prawej, złamanie przedramienia prawego, złamanie podudzia prawego, uraz kolana lewego, liczne otarcia i rany skóry mnogich okolic ciała.

To wszystko zrobił mojemu synowi kierowca, który mógł stać się mordercą. Prowadził pod wpływem środków odurzających, jak się później dowiedzieliśmy. Ale wypadek był dopiero początkiem… Michał wiele dni leżał w śpiączce. Gdy go wybudzili, powiedzieli, że mózg jest bardzo uszkodzony, a nasz syn już do końca życia będzie “rośliną”. Po dwóch miesiącach w szpitalu, bez żadnej poprawy, kazali nam zabrać syna do domu. Nie mieściło mi się w głowie – Michał w stanie wegetatywnym, a w domu czekał na niego tylko stary tapczan. Nie mieliśmy pieniędzy, specjalistycznego sprzętu, przygotowania… Ze wszystkim zostaliśmy sami. Ale wtedy dowiedzieliśmy się o klinice rehabilitacyjnej w Krakowie, która zgodziła się zająć Michałem.

Już pierwsze dni tam przyniosły znaczną poprawę! W międzyczasie zdążyliśmy się przygotować na opiekę nad synem. Toczyły się też dwie sprawy w sądzie. Kierowca został skazany na śmiesznie niską karę. Dzisiaj już pewnie nie pamięta o tym, co zrobił Michałowi i jego koleżance. A my? My będziemy pamiętać to do końca naszych dni… Druga sprawa toczy się nadal – ta o ubezpieczenie. Przez cztery lata, mimo potrącenia na pasach przez kierowcę pod wpływem narkotyków, ubezpieczyciel nie chce przyznać Michałowi ubezpieczenia. Od chwili wypadku minęło już pięć lat, a przez cały ten czas walczymy o syna z własnych środków. To pochłania ogromne oszczędności, bez pomocy ludzi syn nadal byłby w stanie wegetatywnym, a dzisiaj…

Dzisiaj Michał mówi, choć niewyraźnie. Pamięta, co było kiedyś, choć nie pamięta dnia wypadku. Umie już sam siedzieć i przez chwilę stać. Robi to wszystko, krok po kroku odzyskując dawnego siebie, a przecież mówili, że będzie “rośliną”! My jednak wierzyliśmy, bo rodzice w takich chwilach wierzą w na pozór niemożliwe. Wiemy, że nasz syn już nigdy nie będzie w zupełności sprawny, ale najważniejsze, że jest tu z nami. I walczy, bo ma o co!

Rehabilitacja jest bardzo droga, a nam już brakuje środków… Nie możemy jednak przestać, poddać się. Już tak wiele za nami! Bardzo prosimy, w imieniu swoim i Michała – pomóż mu krok po kroku odzyskiwać sprawność, którą w sekundę zabrał nieodpowiedzialny kierowca… A my będziemy cierpliwie czekać, pracować i pracować, bo to jest dziś najważniejsze.

Można wesprzeć Michała pod linkiem: https://www.siepomaga.pl/michalszturc?fbclid=IwAR3hyG9UP90HKVJTMV4o_KaHce0eycI5agshrTsZ9Vqw5AZeO7o1HtLOUGI

Info: siepomaga.pl