W ramach cyklu „Ludzie niepowszedni” 22 marca w Pyskowicach odbyło się arcyciekawe spotkanie z Mirosławem Hermaszewskim, pierwszym i jak dotąd jedynym polskim kosmonautą. Sala Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu pękała w szwach – tak wielu pyskowiczan chciało się spotkać z bohaterem.

Generał brygady, Mirosław Hermaszewski, lotnik i kosmonauta, pilot Wojska Polskiego to pierwszy i jedyny w dotychczasowej historii Polak, który odbył lot w kosmos. Gość okazał się wspaniałym gawędziarzem, który przez blisko dwie godziny bawił zebranych pięknymi opowieściami o swoim życiu, pracy, przygotowaniach do lotu, wreszcie o samej kosmicznej podróży, która trwała 8 dni. Przypomnijmy, było to w 1978 r.

– Warto mieć marzenia, trzeba je realizować i sięgać wysoko – mówił zebranym.

W jego przypadku dziecięce marzenia małego Mirka, który składał modele latawców i samolotów, się ziściły. Jako młodzieniec zaczął latać na szybowcach, jako dorosły pasjonat latania ukończył słynną „Szkołę Orląt” w Dęblinie i został pilotem. Jako dorosły Mirosław zobaczył Ziemię z kosmosu. Okupione to było latami nauki i ciężkiej pracy, którym zawsze towarzyszyła wielka lotnicza pasja. W 1976 r. został wyłoniony w drodze selekcji z grona kilkuset polskich pilotów, wraz z płk. Zenonem Jankowskim, jako kandydat do lotu kosmicznego. Ostatecznie wybrany (Jankowski został zmiennikiem), 4 grudnia 1976 r. przeniósł się do Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą, gdzie przez półtora roku przygotowywał się do lotu kosmicznego. Od godziny 17:27, 27 czerwca do godziny 16:31, 5 lipca 1978 r. wraz z trzema innymi kosmonautami odbył lot na statku Sojuz 30. Po wykonaniu programu badawczego 5 lipca w stepach Kazachstanu odbyło się lądowanie. W czasie 8-dniowej misji dokonano 126 okrążeń Ziemi.

Mirosław Hermaszewski opowiadał prostym językiem o skomplikowanej technologii lotów kosmicznych, przybliżał budowę satelitów, statków i promów kosmicznych, wyjaśniał lotniczo-kosmiczne zagadnienia i mówił o historii lotnictwa, lotach w kosmos i rywalizacji w tej dziedzinie między ówczesnym ZSSR a USA. Odpowiadał na liczne pytania zebranych. Mówił też pięknie o swojej rodzinie – żonie i dzieciach, o sześciorgu rodzeństwa i rodzicach, a także o trudnej i bolesnej historii rzezi na Wołyniu, skąd pochodzi. Nagrodzony został gromkimi brawami, chętnie rozdawał autografy, cierpliwie fotografował się z obecnymi na spotkaniu pyskowiczanami i promował swoją książkę pt. „Ciężar nieważkości: opowieść pilota-kosmonauty”, wydaną po raz pierwszy w 2009 r.

Zapytany, jakie z jego licznych odznaczeń, nagród, czy medali jest mu najbliższe, skromnie odpowiedział – „Order Uśmiechu nadany przez polskie dzieci”…

– Jestem pod wrażeniem opowieści pana Hermaszewskiego. Tak pięknie i ciekawie opowiadał o locie w kosmos, ale także o swojej rodzinie i o szacunku do matki, której oddał pierwszą zarobioną pensję. Jego droga na szczyty nie była łatwa, ale ciężką pracą i wytrwałością w dążeniu do celu osiągnął sukces – zobaczył Ziemię z kosmosu. Kiedy na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku chodziłam do szkoły podstawowej, Mirosław Hermaszewski był naszym wielkim bohaterem. Szalenie go z kolegami z klasy podziwialiśmy – opowiada Małgorzata z Pyskowic.

Spotkanie prowadził Błażej Kupski, a zorganizowane zostało we współpracy z Miejską Biblioteką Publiczną w Pyskowicach oraz Hotelem Malinowski w Gliwicach.

 

info: starostwo gliwice