Okiem zwykłego mieszkańca – felieton Ariela

0
283

Okiem zwykłego mieszkańca
/ felieton Ariela /

Uwielbiam ludzi, którzy mają pasje, hobby czy uprawiają sport. Każda inicjatywa, która powoduje wzrost endorfin dobrze wpływa na człowieka. Jedni bawią się fotografią, drudzy kolekcjonują bilety z koncertów w których uczestniczyli, trzeci lubią w wolnym czasie uprawiać aktywność fizyczną. Tej ostatniej grupie chciałbym poświęcić parę słów, ponieważ panuje opinia, że coraz mniej osób uprawia sport. Czy tak jest w rzeczywistości? A może mamy za małe wyobrażenie o możliwościach uprawiania przeróżnych dyscyplin sportu, nawet tych nietypowych?

Jeśli miałbym powiedzieć jaką ja mam pasję, to oprócz pisania przeróżnych tekstów lubię sport. Niestety, częściej go oglądam niż uprawiam, ale akurat na tym polega mojego hobby – Groundhopping – czyli turystyka stadionowa. Moja podróż za futbolem polega na odwiedzaniu stadionów czy boisk podczas rozgrywek – z tą różnicą, że gdy większość sympatyków piłki nożnej najbardziej interesuję się Ligą Mistrzów lub zachodnimi ligami, ja wolę zobaczyć mecz rodzimej Ekstraklasy, a najbardziej rozgrywki amatorskie – najlepiej jeśli są to mecze piłkarskie A lub B-klasy. Turystyka stadionowa opiera się głównie na zwiedzaniu stadionów, poznawaniu kultury i historii klubów, a to wszystko w dzień rozgrywania spotkania. Ze sportu uwielbiałem grać w koszykówkę, lecz dwie odniesione kontuzje w młodości zmusiły mnie o porzuceniu marzeń o jakimkolwiek zawodowstwie. Są jednak jeszcze takie rodzaje dyscyplin sportowych, które można swobodnie uprawiać bez względu na to czy jesteśmy mniej lub bardziej wysportowani.

W naszym mieście poprawiła się infrastruktura sportowa względem tego co pamiętam z czasów gdy byłem nastolatkiem. W czasach mojej młodości wystarczyła piłka i dwa plecaki by rozegrać mecz piłkarski. Dzisiaj przy każdej szkole mamy boisko o równej nawierzchni, bramki z siatkami – do tego dochodzą boiska do koszykówki, kompleks boisk wielofunkcyjnych czyli „Orlik” czy kilka siłowni zewnętrznych – ktoś by mógł powiedzieć, że nie jest źle. Jednak są takie dyscypliny sportu, które ciężko uprawiać w Knurowie przez brak odpowiedniego miejsca.

Piłka nożna, koszykówka, siatkówka… niby najpopularniejsze sporty w naszym kraju, ale potrafią się spowszechnić. Wtedy szukamy takiego rodzaju aktywności fizycznej, którą można uprawiać w mieście. Mamy w Knurowie sporo biegaczy – osoby, które biegają nie mają problemu z infrastrukturą – tutaj wielkich nakładów na stworzenie warunków dla biegaczy nie potrzeba. Wiecie, że są takie dyscypliny sportu jak miejski golf, streetball, slamball, fistball, korfball, petanque czy ultimate frisbee? Wszystkie wymienione gry zdobywają coraz to więcej fanów i zawodników, którzy tworzą swoje rozgrywki i rywalizują w lidze. Problemem jest przystosowanie obecnych ośrodków sportowych do tego, aby móc powyższe dyscypliny sportu uprawiać. Zazwyczaj takich boisk nie ma, a stworzenie takich miejsc to nie jest wcale jakieś gigantyczna inwestycja.

Wśród moich znajomych są osoby, które od jakiegoś już czasu uprawiają petanque czyli grają w boule. Przyznam się, że gdzieś wcześniej przewinęła mi się ta nazwa, ale niewiele o niej wiedziałem. Rozgrywka na pierwszy rzut oka może wydać się niezwykle prosta, w rzeczywistości wymaga jednak wyczucia i doskonałej precyzji. Nosi różne nazwy. We Francji, gdzie jest najpopularniejsza, nazywana jest Pétanque, natomiast w naszym kraju na tę dyscyplinę najczęściej mówi się gra w bule. Niezależnie od nazewnictwa, cel rozgrywki jest jeden: trafienie metalowymi kulami możliwe najbliżej świnki, czyli kuli-celu. Boule to obecnie sport nieolimpijski, który jednak rozgrywany jest w ramach tak zwanych World Games. Przyjmuje się, że we Francji liczba licencjonowanych graczy rozwijających się w tej dyscyplinie przekracza granicę 500 tysięcy. Petanka jest również bardzo popularna w Hiszpanii, Belgii, Niemczech, Kanadzie i Maroko. Ludzi rzucających zestawem kul spotkać można także w Polsce – szacuje się, że w naszym kraju liczba licencjonowanych graczy przekracza tysiąc, natomiast osób rekreacyjnie uprawiających ten sport jest nawet kilkanaście tysięcy.

W Knurowie powstała żeńska drużyna, która rywalizuje w Tarnogórskiej Integracyjnej Lidze Pentaque razem z jedenastoma drużynami z całego województwa śląskiego. „Team IKS Knurów” swoje mecze rozgrywa w oddalonych o 27 kilometrów od Knurowa – Ziemięcicach. Dziewczyny tak naprawdę dopiero zbierają doświadczenie w całej tej zabawie, ale powolutku zarażają innych swoją pasją. Grać w boule może grać każdy – to przewaga nad innymi dyscyplinami, ponieważ jeśli nawet nasze warunki fizyczne nie są najlepsze, mamy kilka kilogramów za dużo, jesteśmy mniej zwrotni to i tak możemy stanąć do rywalizacji z innymi zawodnikami.

Marzeniem dziewczyn jest stworzenie dwóch boisk do uprawiania tego sportu w Knurowie. Takie boisko jest nazywane bulotronem. Mowa o utwardzonym, pozbawionym trawy placu, który ma około 4 metrów szerokości i 15 metrów długości. Podane wymiary dotyczą gry turniejowej. Koszt budowy jednego boiska wynosi około 10-15 tysięcy złotych. Stworzenie takiego miejsca w naszym mieście, to szansa na podniesienie swoich umiejętności przez zawodniczki Team IKS, możliwość stworzenia turnieju o randze wojewódzkiej czy stworzenie knurowskiej ligi. Gra w boule to sport, który można uprawiać cała rodzina czyli rodzi się kolejna szansa na spędzanie wspólnie wolnego czasu.

W czasach gdy coraz bardziej siedzimy w laptopach, smartfonach czy przed telewizorach oglądając seriale każda możliwość aktywności fizycznej jest na wagę złota. Moim zdaniem przede wszystkim takie inicjatywy mieszkańców powinny być brane pod uwagę. Pamiętacie boom na curling? Prześmiewczo mówiono o tym sporcie, że to rzucanie starym czajnikiem przy jednoczesnym wycieraniu podłogi. Na lodowisku w Gliwicach rywalizowały całe rodziny, a sam sport cieszył się dużą popularnością.

Ogólnie w kraju sporty niszowe mają się coraz lepiej. Można rzecz, że Im „niszej”, tym lepiej. Ciekawych i mało znanych sportów są na świecie i w Polsce dziesiątki jak nie setki. Sport będący niszowym nie musi być głupim czy dziwnym, ważne, żeby miał swoje grono odbiorców. A takich jest coraz więcej. To akurat dobra wiadomość, bo nie każdy chce jeździć na rowerze, grać w piłkę czy chodzić na siłownię. Cieszy, że nie wszyscy siedzą w domach w ciepłych kapciach – wolą jednak i chcą uprawiać sport na świeżym powietrzu w dodatku zaznać trochę rywalizacji i grać o zwycięstwo.

Ktoś może powiedzieć, że taki sport to nie sport. Warto przytoczyć krótką definicję sportu aby mieć świadomość czy dana dyscyplina może być brana jako sport czy jest tylko dziwną konkurencją. Sport to nic innego jak forma aktywności fizycznej dzięki której poprawiamy naszą kondycję fizyczną i to niezależnie czy jest to sport amatorski, wyczynowy czy profesjonalny. Często podnosi się kwestię rywalizacji, ale ta nie jest wymagana do prowadzenia sportowego trybu życia.

Sporty niszowe są też bardzo kuszące dla sponsorów. Firmy coraz częściej zwracają się w stronę sportów niszowych, dostrzegając w nich potencjał dla promocji swojej marki. Dyscypliny sportowe, które nie są popularne w skali całego kraju, ale mają oddanych i zaangażowanych pasjonatów wśród lokalnych społeczności w mniejszych miejscowościach powodują, że inwestycja w taką dziedzinę sportu to dobry pomysł zwłaszcza dla mniejszych przedsiębiorstw, które kierują swoją ofertę produktów i usług do społeczności lokalnej. Pozwala to wyróżnić się na tle konkurencji i dotrzeć w niestandardowy sposób tam, gdzie nie ma dostępu rynkowy rywal.

Podsumowując – trzymam kciuki za to, aby dziewczyny z Team IKS doczekały się swoich boisk na terenie Knurowa. To może być kolejna okazja, aby zarazić innych jakąkolwiek aktywnością fizyczną, bo sport to zdrowie i sport jest dla każdego. Fajnie by było, gdyby inni mieszkańcy Knurowa podążyli ich drogą i podjęli próbę uprawiania sportu, który choć nie jest popularny, to możemy się przy tym dobrze bawić.

To był felieton „Okiem zwykłego mieszkańca”. Bo jestem zwykłym mieszkańcem Knurowa.
Pozdrawiam, Ariel Wojdowski