Okiem zwykłego mieszkańca / felieton Ariela /

0
184

Okiem zwykłego mieszkańca
/ felieton Ariela /

Za nami sprawdzian poziomu naszego zaangażowania w sprawy lokalne. Wczoraj zakończyło się głosowanie na wybrane projekty w tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego. Dla mieszkańców powinien być to ważny czas i próba obywatelskiej aktywności. To czy zdaliśmy ten egzamin dowiemy się wkrótce. W porównaniu do zeszłorocznej edycji widać pewną poprawę, ale na końcową ocenę musimy jeszcze poczekać.

Sama idea Budżetu Obywatelskiego jest świetna. Przecież to obywatele najlepiej wiedzą czego potrzebują, prawda? Można w swojej małej ojczyźnie zrobić coś, co będzie służyło wszystkim dookoła. Obojętnie czy jest to organizacja festynu, remont chodnika czy stworzenie miejsca dedykowanego dla danej grupy społecznej. Niestety, nadal świadomość knurowian w sprawie Budżetu Obywatelskiego jest znikoma. Wspólnie ze znajomymi złożyliśmy kilka projektów i konieczne było zebranie odpowiedniej liczny podpisów poparcia pod pomysłem. Z tym nie było większych problemów, jednak było sporo pytań dotyczących całego przedsięwzięcia. Duża część mieszkańców naszego miasta niestety nie wiedzą, że istnieje w ogóle coś takiego jak Budżet Obywatelski, po co on jest, co z niego wynika i co dzięki niemu możemy zrealizować. Nie oszukujmy się, słabo on jest reklamowany i brakuje edukacji w tym kierunku.

Jednym z felietonów już wspominałem, że powinno się edukować w szkołach o tym czym jest Budżet Obywatelski. Skoro na lekcjach Wiedzy o Społeczeństwie za moich czasów potrafili tłumaczyć czym się różnią wybory parlamentarne od samorządowych i na czym to wszystko polega, to nie widziałbym większego problemu by poświęcić dwie godziny lekcyjne na sprawy lokalne, na które mamy wpływ. Budżet Obywatelski to konkretne decyzje dotyczące części miejskich wydatków. W końcu mowa jest o formie tzw. współpracy władz z mieszkańcami, która przekłada się na konkretne inwestycje i działania finansowane w ramach wydzielonych środków w budżecie miasta. Takiej edukacji jednak nie ma i nie zanosi się aby się szybko pojawiła. Jeden z projektów, który złożyła moja znajoma dotyczył ogólnodostępnego miejsca na zrobienie grilla. Młodzież generalnie bardzo pozytywnie zapatrywała się na sam pomysł i byli zaskoczeni, że taki pomysł wyszedł od zwykłego mieszkańca, a nie od urzędnika. Dopytywali się o to jak mogą zagłosować na ten projekt, bo kompletnie nie wiedzą jak to zrobić.

Z jednej strony ich niewiedza jest przerażająca, z drugiej cały Budżet Obywatelski jest słabo promowany wśród młodych ludzi. Sam fakt, że w zeszłorocznej edycji w głosowaniu udział wzięło 842 osoby na ponad 30 tysięcy knurowian mówi chyba sam za siebie. Taki wynik jest powodem do wstydu. Tak, wszyscy powinniśmy się wstydzić. Uwielbiamy krytykować, torpedować pomysły innych, publikować szydercze komentarze w internecie tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę i wylewać żal, że nie mamy wpływu na to, co dzieje się (lub nie) w naszym mieście. Gdy już otrzymujemy takie narzędzie, to niestety nie potrafi z niego korzystać, bo nikt nam nie powiedział jak a instrukcja obsługi gdzieś się zapodziała. Inną rzeczą jest fakt, że nawet nie wiemy, że owe narzędzie w ogóle istnieje i przy odrobinie chęci oraz zaangażowania możemy z niego skorzystać.

Zderzyłem się z opinią, że Budżet Obywatelski jest patologią i łataniem dziur, bo projekty składają urzędnicy lub radni. Pewna grupa oponentów twierdzi, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Ocenę tego pozostawiam Wam. Twierdzę jednak, że skoro nie ma takiego zapisu w regulaminie Budżetu Obywatelskiego zabraniającego jakiejkolwiek jednostce złożenie projektu, to nie ma o czym tutaj dyskutować. Projekt mógł złożyć każdy, wystarczy pomysł, kartka papieru, kalkulator i postępować zgodnie z wytycznymi. Proces nie jest skomplikowany i nawet jeśli popełniło się na którymś etapie błąd, to w każdym momencie można go było naprawić. Inną sprawą są kategorie niektórych projektów. Moim zdaniem remonty dróg, chodników powinny być finansowane na bieżąco z budżetu miasta, a nie z części przeznaczonej na inicjatywy obywatelskie. Takie projekty jednak przechodzą pod głosowanie. W ten sposób pieniądze z budżetu wydawane są na naprawę urzędniczych zaniedbań i blokuje się w ten sposób pomysły na ciekawe inicjatywy od samych mieszkańców. Nie tylko w Knurowie dzieją się takie rzeczy, bo w każdym mieście gdzie jest Budżet Obywatelski znajdziemy wiele takich absurdów.

Tegoroczna edycja sprawiła, że pojawiło się światełko w tunelu. W tym roku kilka projektów było bardzo ciekawych i zapewne niektórzy z trudem podejmowali decyzję, na które pomysły oddać swój głos. Mam nadzieję, że jest to pierwszy krok do przodu do zwiększenia naszej aktywności w sprawy lokalne. Nie wiem jak Wy, ale ja z niecierpliwością czekam na publikację wyników i informacje, które z projektów będą realizowane w roku 2023.

To był felieton „Okiem zwykłego mieszkańca”. Bo jestem zwykłym mieszkańcem Knurowa.
Pozdrawiam, Ariel Wojdowski

Fot. Canva