Ciekawostki: Lata 90–te – wtedy nawet słońce świeciło inaczej!

0
220

„Z perspektywy Katarzyny” / felieton /

Wychowywałam się w szczęśliwych latach 90–tych. I choć nie żyło się wtedy łatwo, to nawet słońce wtedy świeciło inaczej. Lubię to powtarzać, bo w moich oczach tak właśnie było. Dlaczego tak tęsknimy za tymi czasami? Co było w nich wyjątkowego?

Polska po upadku muru berlińskiego zaczęła się bardzo zmieniać. I choć musieliśmy „zaciskać pasa” to nikt wtedy nie narzekał. Była to dekada, która odmieniła kraj pod każdym względem – od polityki przez gospodarkę, po społeczeństwo. Nasz kraj był wtedy jak nowonarodzone dziecko, które wychodziło z długiej i trudnej choroby komunizmu. Wiele lat rządów PRL zostawiło swoje piętno – gospodarka była zdezelowana, instytucje skostniałe, a społeczeństwo zmęczone reżimem. Ale z upadkiem żelaznej kurtyny nastała nowa era, era nadziei i optymizmu. Co było widać w każdym człowieku. Życzliwość, jaka wtedy biła od ludzi była ogromna.

Społeczeństwo przechodziło ogromne zmiany. Ludzie odczuwali wolność, ale również niepewność. Wielu musiało przystosować się do nowej rzeczywistości, nauczyć się nowych umiejętności, zmierzyć się z konkurencją i ryzykiem oraz zmienionym rynkiem pracy. Były to czasy przemian, ale także trudnych wyborów.

Obecny sentyment do lat 90. XX wieku wydaje się być jak powrót do starego, wygodnego swetra, który mimo upływu czasu nadal wywołuje ciepłe uczucia i wspomnienia. Sama uwielbiam zamykać oczy i przywoływać historie z tamtych lat. Najwięcej tych wspomnień mam właśnie z moim kochanym Kłobuckiem, gdzie babcia prowadzała mnie na ich działkę, a po drodze kupowała lody O.K. i gumy do żucia z różnymi naklejkami. To pojawia się w mojej głowie w słoneczne dni. Natomiast kiedy pada deszcz przypominam sobie, jak chodziliśmy z dziadkiem do największej w mieście księgarni i kupował mi kolorowanki z Czarodziejką z Księżyca. A później cały dzień siedziałam przy stole i kolorowałam. Pamiętam również jak druga babcia, Marysia kupowała nam czekoladę Goplana. Była to wtedy moja ulubiona czekolada, zupełnie inna niż te, jakie mamy teraz.

Kulturowo lata 90-te były niezwykle barwne. To czas, gdy Polska zaczęła odcinać się od komunistycznego dziedzictwa i otwierać się na wpływy kultury zachodniej. Były to czasy, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze prywatne stacje telewizyjne, co dało Polakom dostęp do nowych treści i wzorców kulturowych. Muzyka, moda, kino – wszystko to zaczęło ewoluować w nowym kierunku, co było fascynujące dla wielu ludzi. Pamiętam doskonale, jak kanał telewizyjny RTL7 zaczynał swoją działalność. Pierwszy dzień audycji odbywał się w studio, z muzyką i dobrym słowem.

Muzyka – pamiętacie Disco Polo Live? To były czasy! Choć ten program można oglądać obecnie, to ten rodzaj muzyki nie jest już taki, jak kiedyś. Wtedy to było dla nas coś nowego, a za razem całkowicie naszego. Pośród gwiazd zagranicznych emitowanych na zagranicznych kanałach moglibyśmy posłuchać polskiej muzyki i być bliżej tych gwiazd, które często występowały nawet w małych miasteczkach na festynach.

Komputery i system operacyjny Windows – powoli w domach zaczęły się pojawiać takowe sprzęty. Mój kuzyn, studiujący wtedy informatykę miał komputer jako jedyny w rodzinie. Dźwięk uruchamiania systemu do dziś mam w głowie. Lubiłam wtedy grać w grę, której tytułu nie pamiętam, ale chodził tam piesek i chłopczyk, a gra była stworzona na tych samych zasadach, co Mario.

CD i DVD – choć DVD pamiętam w dużo późniejszych czasach, to CD zawsze będzie mi się kojarzyć z latami 90-tymi. Wieże Hi-Fi, które mogły odtwarzać płyty, discmany, które mi się marzyły. Nagrywanie pirackiej muzyki na płyty.

Kafejki internetowe – kolejna rzecz, która wzbudza u mnie sentyment. Od roku 1996 wyrastały w Polskich miastach jak grzyby po deszczu. Było to również miejsce spotkań młodzieży. Obecnie dzieci spotykają się razem w jednym domu lub łączą online, by zagrać przeciwko sobie. Wtedy działo się to właśnie w takich kafejkach.

Festyny rodzinne – mam wrażenie, że w tamtych latach co chwilę mogliśmy uczestniczyć w takich imprezach. W mojej rodzinnej Częstochowie, oczywiście poza dniami miasta można było iść np. na festyn organizowany przez nowo powstałe centra handlowe. Najbardziej chyba zapadła mi w pamięć impreza odbywająca się pod C.H. Jagiellończycy. Pamiętacie zespół „Sami” i utwór „Słońce świeci nad nami”? Wtedy pięknie świeciło, gdy bawiliśmy się pod sceną. My, kilkulatkowie.

Rodzinne wakacje – to chyba najpiękniejsze wspomnienia, jakie obecnie się we mnie pojawiają. Były to czasy, gdy zakłady pracy wciąż miały swoje ośrodki wczasowe w całej Polsce. My jeździliśmy co drugi rok do Łeby na dwa tygodnie. Tak właśnie urodziła się moja miłość do polskiego morza. Uwielbiałam te wieczorne spacery po plaży i wieczorne zabawy z nowo poznanymi dziećmi. Dwa lata temu byłam z rodziną w tym samym ośrodku, by zobaczyć, jak się zmienił, a wspomnienia ożyły jakby na nowo.

Być może jestem ckliwa i zbyt wiele wspominam. Ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto lat 90-tych nie lubił!

KOW
Fot. J. Tymiński (fotopolska.eu)*

*Fotografia pochodzi co prawda z końcówki lat 80-tych, ale klimat podobny 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here