Akcja charytatywna: Knurowianka potrzebuje pomocy

0
6126

Nie lubię prosić o pomoc, ale dla Niej zrobię wszystko

Bożenka to cudowna kobieta. Zawsze uśmiechnięta i życzliwa dla ludzi. Zawsze powtarza, że wrogość trzeba pokonać serdecznością. Kocha zwierzęta. Gdyby mogła, przygarnęła by wszystkie bezdomne koty świata. A ja bym Jej na to pozwolił. Lata z Nią spędzone są dla mnie najszczęśliwszymi w życiu.- pisze Krzysztof

Niestety przyszedł dzień, który zmienił nasze życie o 180 stopni

Wróciła w niedzielę z pracy skarżąc się na ból w łydce. Zwykły ból, jakiego można doznać po wielu godzinach pracy. W nocy ze środy na czwartek krew przestała dochodzić już do stopy.

Niestety przez pandemię, ograniczenia, utrudniony kontakt z lekarzami, w szpitalu znalazła się z zakrzepicą żył dopiero późnym wieczorem w sobotę, a zabieg wykonano dopiero w kolejną środę. Krążenie nie wracało.

Około soboty zaczęła się skarżyć na niedowład lewej ręki. W nocy z niedzieli na poniedziałek dostała udaru mózgu. Przewieziono Ją do Szpitala Klinicznego na oddział neurologii, gdzie po tygodniu leczenia podjęto decyzję o amputacji nogi.

Kolejny szpital, operacja amputacji, oczekiwanie. Nadszedł dzień, kiedy miała zostać przeniesiona na oddział neurologii, celem dalszego leczenia udaru.

Niestety nieszczęścia chodzą parami. Procedura wymaga przed każdym przeniesieniem wykonać test na obecność koronawirusa. Dwa wykonane testy wykazały wynik pozytywny.

Bożenka została odizolowana.

Zamiast kontynuować leczenie neurologiczne, którego bardzo potrzebuje, musi odbyć szpitalną kwarantannę.

Bożenka jest uczulona na zwykła heparynę. Potrzebuje rzadkiej odmiany tego leku. Szpital nie jest w jego posiadaniu, więc zakup i dostarczenie leży na moich barkach. Koszt jednego opakowania to blisko 700 zł.

Nie, nieszczęścia chodzą jednak trójkami. Okazało się, że mieszkanie, które wspólnie wynajmujemy musimy opuścić do czerwca, z przyczyn niezależnych od nas. Zresztą i tak musielibyśmy to zrobić, gdyż obecne jest zbyt małe i ciasne, by można było swobodnie sprawować opiekę i by Bożenka mogła swobodnie się poruszać, gdy wróci do pełni sił. Jednak wynajem większego wiąże się z kolejnymi kosztami. Bożenka zatrudniona jest na pół etatu, więc zasiłek chorobowy, który otrzyma, to będą marne grosze. Ja z mojej pracy w fabryce też nie podołam zapewnić Jej godziwe warunki.

Wiele rzeczy będzie refundowanych, ale i tak trzeba będzie ponieść wielkie koszta. Wózek, w dalszym etapie proteza, bo Bożenka to żywiołowa kobieta i nie będzie siedzieć bezczynnie. Kosztowna rehabilitacja, bo chcę Jej zapewnić jak najlepszą. Z uwagi na to, że teraz będę musiał pracować ze zwojoną siła, potrzebna Jej będzie opiekunka. Jest tyle rzeczy, z którymi sobie nie poradzę, że pozostało mi tylko prosić Was o pomoc dla Bożenki

Przecież musi jeszcze ratować małe, bezdomne kotki

https://zrzutka.pl/sgdcvn