Knurów: Trwa akcja odizolowania zagrożonego rejonu w kopalni Szczygłowice
W wyniku zapalenia metanu, do którego doszło w środę w Kopalni Węgla Kamiennego „Knurów-Szczygłowice” w ruchu Szczygłowice, sytuacja wciąż pozostaje napięta. Stężenia pożarowe w rejonie ściany świadczą o trwającym zagrożeniu.
W związku z tym trwa intensywna akcja mająca na celu odizolowanie zagrożonego obszaru. W wyznaczonych wyrobiskach budowane są tamy o konstrukcji przeciwwybuchowej, które mają zabezpieczyć teren i wyeliminować możliwość rozprzestrzenienia się ognia.
Sztab akcji oraz kierownik działań, po dokładnej analizie sytuacji, wyznaczyli strefę zagrożenia oraz miejsca, w których zabudowywane są tzw. korki przeciwwybuchowe. Wyłączona z eksploatacji została ściana, gdzie doszło do zapalenia metanu, a także sąsiadujące z nią wyrobiska. Jastrzębska Spółka Węglowa zapewnia, że działania te mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa pracowników i kopalni.
Niestety, sytuacja nabrała tragicznego wymiaru. W czwartek przed południem w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich zmarł jeden z górników poszkodowanych podczas środowego zdarzenia. Miał 42 lata i pełnił funkcję sztygara zmianowego. W ruchu Szczygłowice przepracował 17 lat.
Do siemianowickiej placówki zgłosił się również kolejny poszkodowany górnik, skarżący się na złe samopoczucie. Został przyjęty na oddział chirurgii ogólnej, gdzie przechodzi szczegółową diagnostykę. Łącznie w Centrum Leczenia Oparzeń znajduje się obecnie dziewięciu pracowników kopalni. Sześciu z nich przebywa na oddziale intensywnej terapii, gdzie lekarze monitorują ich stan i walczą o poprawę zdrowia.
Dyrektor placówki, Michał Nowak, tłumaczy, że dynamika urazów oparzeniowych często bywa nieprzewidywalna. Objawy mogą pojawić się dopiero po czasie, co komplikuje proces leczenia. Podkreślił, że choć na pierwszy rzut oka stan pacjenta może wydawać się stabilny, choroba oparzeniowa wymaga wyjątkowej ostrożności i szybkiej reakcji na zmieniające się symptomy.
Info: PAP