Pierwszym miastem, które wybraliśmy do zwiedzenia było Jeonju.

Po wejściu do naszego pokoju przeżyliśmy mały szok. Był on stylizowany na typowe koreańskie mieszkanie, czyli bez łóżek, a zamiast nich materace, które rozkłada się na podłodze.

Okazało się również, że mieszkamy na piętrze F (od four, po angielsku cztery), ponieważ w Korei liczba 4 jest pechową i należy jej unikać. Kolejny wstrząs pomieszany z wybuchem śmiechu doznaliśmy po zobaczeniu toalety z różnymi opcjami jej użycia. Zmęczeni podróżą, poszliśmy spać.

Niestety obudziliśmy się dosyć wcześnie (około godziny 6) może ze względu na różnicę czasu, albo z powodu ogrzewania podłogowego, które jakimś cudem było podkręcone do 60 stopni Celcjusza.

Dalej zmęczeni zmniejszyliśmy temperaturę i wróciliśmy do łóżek. Rano wstaliśmy, zjedliśmy jeszcze jedzenie z Polski, a następnie poszliśmy na miasto. Pierwszym zadaniem było odnalezienie kantora. Okazało się jednak, że trwa Seollal, czyli Koreański Księżycowy Nowy Rok.

Z tego powodu większość sklepów było zamkniętych (w tym kantory i banki). Jednak przekonaliśmy się o otwartości i uprzejmości Koreańczyków. Dwójka młodych mężczyzn (jeden z nich był nauczycielem) wymieniła nam 1500 dolarów na koreańskie Wony. Byliśmy mile zaskoczeni tym gestem i ich chęcią. Po otrzymaniu pieniędzy, ruszyliśmy zwiedzać. Jeonju jest to jedno z najbardziej popularnych miast w Korei. Turystów przyciąga tam nie tylko unikalna architektura, ale także pyszne, uliczne jedzenie (wpisane przez UNESCO do grona Creative Food of Gastronomy).

Głównym celem w Jeonju stały się Hanoki, czyli tradycyjne koreańskie domy dla wyższej klasy społecznej. Chodziliśmy pomiędzy nimi wąskimi uliczkami, czasem próbując ulicznych potraw. Na pierwszy ogień większość uczestników kupiło naleśniki na patyku, ponieważ przeczytaliśmy o nich same pozytywne opinie. Jednak większości z nas one nie podeszły. Okazało się, że znajduje się w nich zmiksowana ryba. Szwendając się po alejkach, mogliśmy zauważyć ludzi przebranych w tradycyjne koreańskie stroje, co nadawało historycznego klimatu. Wchodząc na punkt widokowy, natrafiliśmy na Wioskę Murali. My uczestnicy byliśmy zachwyceni. Nie mogliśmy się napatrzeć, co wiązało się z nieskończoną ilością sesji zdjęciowych.

Następny dzień również mijał nam na zwiedzaniu Jeonju. Wczesna pobudka, aby zobaczyć nową część miasta. Na ulicach znów pusto (z powodu Seollal, który trwa 3 dni), ale zaskoczyła nas pogoda. Przygotowani na mróz i śnieg, ubrani w kurtki oraz zimowe buty, mogliśmy wyjść na dwór w samych bluzach bez obaw. Spacerując po Nowym Mieście, natknęliśmy się na kilka kościołów chrześcijańskich, ponieważ jest to jedna z trzech głównych religii w Korei. Wieczorem znów wróciliśmy w okolicę Hanook, aby popróbować innych potraw z ulicy. Były to między innymi Hotteok, Mocchi.

Autor: Katarzyna Serafin