Pilchowice: Wernisaż pt. „Jeszcze w zielone gramy”

0
139

W PILCHOWICACH – „JESZCZE W ZIELONE GRAMY”.

Dawno przeminęła data święta poświęconego matce, po co więc wracać do tego tematu, i to w relacji z przebiegu wernisażu ? Słowo matka, to pojęcie szerokie, głębokie i tak wielkie w swoim wymiarze, że tak naprawdę nigdy za dużo tego słowa, zaś temat związany z wernisażem grupy „Ossianart”, z tą właśnie materią ma wyjątkowo wiele wspólnego. Pilchowiccy artyści w sposób szczególny traktują naturę, traktując to zjawisko niczym czułe spojrzenie matki. Któż lepiej bowiem potrafi przekazać swoje odczucia jak nie artysta malarz, czy poeta… Podziwiając prace poszczególnych członków tej grupy, zauważymy, że na wielu z nich pojawia się wątek naturalnego piękna wiejskich pejzaży, z załamanymi pod ciężarem czasu ogrodzeniami drewnianych sztachet, na których dumnie paradują gliniane naczynia, tuż obok zydelek, na którym jeszcze przed chwilą gospodyni siedząc obierała ziemniaki na obiad dla rodziny. Leniwy kot siedzi na parapecie okna, i te łąki ukwiecone z polną dróżką wiodącą na skraj lasu… Oto suknia matki natury, bez betonu, zimna, chłodu fabrycznych hal, i autostrad, które tną ciało matki naszej, i jątrzą, i cuchną ropiejącą raną cywilizacji.
W piątek 7 czerwca odbyła się TRZECIA edycja wystawy pilchowickich artystów plastyków „OSSIANART”, pod wspomnianym tytułem. Wernisaż o tej nazwie poświęcony został w całości, dorobkowi pilchowickich artystów na przestrzeni 3 ostatnich lat, warto bowiem przypomnieć, że to od tego czasu działa wspólnie z przyjaciółmi ze Strzelec Opolskich, a nieco później przy współpracy Stowarzyszenia Pilchowiczanie Pilchowiczanom i miejscowego Gminnego Ośrodka Kultury wspomniana grupa Nieprofesjonalnych Artystów, z tego też powodu, wyróżnia tą wystawę różnorodność przedstawianych tematów. Od marynistyki Danusi, poprzez obiekty sakralne, i drewniane kościółki Agnieszki, akty i postacie kobiece Klaudii, pejzaże i martwą naturę dwóch El, po portrety, i obrazy wzorujące się na wielkich mistrzach, naszego Henryka i pełne tajemniczości prace, z zawartą w nich magią, i marzeniami Magdy, wiejskim teatrze marzeń Bernadety, niepowtarzalnym kalejdoskopie barw Gabrysi i Krystyny a na obrazach Kozakiewicza, opiekuna grupy kończąc… Kobieta jako postać niezwykła, tajemnicza, piękna. Kobieta jako matka w całej okazałości swojego macierzyństwa i ta, której dotykamy co dnia, nie zdając sobie często z tego sprawy – MATKA NATURA. Oto tematy przewodnie każdej z wystaw tej barwnej gromadki zawsze uśmiechniętych, radosnych postaci – uczniów czarnoksiężnika „Ossiana „ Kozakiewicza..
Różnorodność tematyczna to nie wszystko z czym spotkamy się na tej wystawie, bowiem każdy z artystów ma swoje odrębne postrzeganie świata, stąd też, ten sam pejzaż wykonany przez Agnieszkę niby jest ten sam, a jednak wygląda inaczej od tego samego krajobrazu namalowanego inną ręką. Pociągnięcia pędzlem każdego z artystów są czymś co można by nazwać linią papilarną każdego z nich. U jednych przeważają ciepłe barwy, a tuż obok dostrzegamy ostre wyraziste kolory tego samego tematu. Wernisaże, których bohaterami są nie jedna a wielu artystów, mają także swoją niepowtarzalną wartość, i urok. Bogactwo i różnorodność tematyczna to także niejako odkrywanie często bardzo prywatnych cech charakteru każdego z autorów prezentowanych prac, często malując nie zdają sobie sprawy, że każde z pociągnięć pędzla odzwierciedla niejako ich nastrój i oddaje emocjonalne, bardzo głębokie często przeżywanie chwili.
Podsłuchane rozmowy;
„Popatrz zwraca się dziewczyna do chłopaka. Pamiętasz, to ten sam kościółek… To tam po raz pierwszy popatrzyliśmy sobie w oczy. Zadałeś mi pytanie, a ja odpowiedziałam tak… Ruszyła od tej chwili karuzela naszych marzeń, a potem któregoś dnia jako młode małżeństwo stanęliśmy w tym miejscu po raz kolejny, a ty powiedziałeś… – Wiesz kochanie, dobrze by było mieć w domu obraz tego kościółka, bo to tu przecież wszystko się zaczęło. Czyżby naprawdę marzenia się spełniały? – Ktoś namalował początek naszego szczęścia, dopowiada sobie samej młoda kobieta”. Tuż obok kolejna para podziwia wiejski pejzaż. ? Szkoda, że nie ma już takich krajobrazów zwraca się mężczyzna do kobiety, to pewnie z jakiegoś filmu , artysta zaczerpnął pomysł do namalowania tego obrazu. Nieprawda odzywa się głos nieco z tyłu. To przecież ulica w naszej wiosce, co dnia podążacie tą drogą do pracy samochodem, a późnym wieczorem wracacie z jeszcze większym pośpiechem do domu”.

Słuchając tych rozmów, wspomnień i „wernisażowych” dyskusji, trudno nam dociec, co w tym momencie jest ważniejsze, czy samo tylko piękno obrazu, a może równie ważne jest przesłanie danego tematu, dzięki któremu, wielu z nas w namalowanych historiach dostrzega samych siebie. I jedno jest pewne, w tym przypadku, to właśnie dlatego artysta powinien sięgać po pędzel i paletę, bowiem sztuka jest kobietą, z którą możemy bez grzechu zdradzać ukochaną osobę. Pieścić, całować, wielbić, bo w tym jedynym przypadku pobudza nas to uczucie, to utrwalania swojej miłości do tej wybranej przez serce, innymi słowy wyzwala w nas same tylko pozytywne odczucia. Należy także pamiętać, że artysta pozostawia w swoim obrazie nie tylko namacalne piękno ludzkich postaci, magii natury, ale oddaje i pozostawia kawał samego siebie. Każdy z nich robi to inaczej. Inne „linie papilarne” pozostawia na swoim dziele, jednak za każdym razem towarzyszy temu jedno przesłanie; „Ukazać naturę w całym jej niepowtarzalnym pięknie, i pozostawić ten ślad, jako namacalny dokument tym wszystkim, co już za chwilę zajmą nasze miejsce. Grajmy więc w zielone tu i teraz, i nieprzerwanie, do końca świata i jeden dzień dłużej według Jerzego Owsiaka, a tak naprawdę czemu tylko jeden, a nie wieczność całą! Prawda?

  Prowadzący wystawę Maciej Ossian-Kozakiewicz oraz dyrektor GOK Pilchowice Waldemar Pietrzak podkreślili iż na słowa uznania zasługują Panie Anna Surdel i Aleksandra Kuszka, dzięki której sala zawsze przygotowana jest na czas. W dowód wdzięczności Pani Aleksandra została obdarowana prezentem.

Wernisaż inny niż wszystkie dobiegł końca, i jak zwykle pozostaną po nim obrazy na czas jakiś, wspomnienia i powracająca nostalgia, bo przecież ten sam temat, wzbogacony o nowe dzieła, powtórzy się dopiero za rok. Zatem – Pa pa piękni ludzie . Pa paaaaaaa.
Zaś na koniec posłuchajcie co na tą okoliczność ma do powiedzenia nasz śląski poeta, przy czym słowo matka w tym przypadku należy rozumieć jako pojęcie bardzo szerokie, nie tylko kobieta ale natura, która obejmuje nas swoją matczyną miłością. A my? ;

„Taka matka”

Matko moja o zielonych ramionach,
wyciągniętych ku niebu po każdy promyk życia.
Pozwalasz nam dotykać swojej krągłości jak nabrzmiałych piersi,
karmiąc do syta wszystkie nasze zmysły.

Żyjesz nie dlatego, że chcesz,
ale bo musisz, bo jesteś matką.
Bo bez Twojej szczodrobliwości pomarlibyśmy z tęsknoty i niedostatku,
za ciepłem,
za bezpieczeństwem,
za pięknem,
za….. życiem

Wsłuchujesz się w śpiew naszych myśli,
akompaniując im muzyką wiatrów, szumem fal.
Potęgując marzenia , które rodzą się i biegną do światła nadziei,
a które tylko chwilowo są jeszcze niespełnionym szczęściem.
Patrzę Ci w twarz , i wciąż nie potrafię nasycić się Twoim pięknem – Matko.

Bo masz oczy z gwiazd, uśmiech księżyca i cała promieniujesz ciepłem jak słońce .
Włosy splotłaś w warkocz kwitnących kwiatów,
a wilgocią rosy odświeżasz każdą wrażliwość , którą nas dotykasz.
Bogactwo Twych matczynych łez, tych słodkich i tych słonych,
znalazło swe ujście w błękitnych wodach rzek i oceanów ,
a ich niedostatek uzupełniasz życiodajnym deszczem ,
By nigdy ich nie zabrakło…

Byś zawsze mogła się z nami cieszyć i wraz z nami zapłakać.
Tyle bólu ci sprawiam swoim niedbalstwem i nieprzemyślanym dotykiem,
i w swojej egoistycznej zachłanności chciałbym Ciebie mieć coraz więcej.
Poskromić Twoją niezależność,
zawłaszczyć piękno,
a chociaż tego wszystkiego doświadczasz –
– nie karzesz mnie za to,
nie znęcasz się nade mną – bo nie znasz tego uczucia,
a jedynie rodzisz , rodzisz i rodzisz……… miłość!

We wszystkich formach ,
pod każdą postacią ,
bo nic innego nie potrafisz – bo kochasz Matko!!!
(J. Marczinski)
Tak postrzega Matkę Naturę nasz śląski poeta, i w ten sam sposób ukazują Jej piękno artyści plastycy „Ossianartu”. Jakże piękne jest matczyne spojrzenie, otwarte na nas, i dla nas Jej ramiona. Obyśmy tylko nie odebrali „naszej matce oddechu”, i nie odarli z pięknej sukni w jaką jest odziana. Bo czasami odnieść można wrażenie, że ta którą powinniśmy kochać umiera, a my zapominając o matczynej miłości, odbieramy Jej ostatnie tchnienie.

materiał: Tadeusz Puchałka

zapraszaliśmy 🙂

Pilchowice: Wernisaż pt. „Jeszcze w zielone gramy”