Pilchowice: SPOTKANIE AUTORSKIE PAWŁA ĆWIELONGA, POŁĄCZONE Z RECYTACJĄ WIERSZY AUTORA – DO MUZYKI FRANCISZKA HANSLI.

0
506

 

„Wstęp”

Nie jestem Miłoszem,

 ani Mickiewiczem,

tylko emerytowanym górnikiem,

ale czasami do rymu coś napiszę.

Dużo tego nie napisałem,

nie zawsze ochotę na to miałem.

Kiedy chęci znów wróciły,

zdania same do głowy przychodziły.

Może wiersze  moje literacko nie najlepiej wyglądają,

ale jakąś treść w sobie mają.

Wiersze piszę dla przyjemności,

wypełniają pustkę,

i dają dużo radości,

jeżeli je przeczytacie lub posłuchacie,

i wam się nie spodobają, zawsze miejsce w koszu mają.

Tymi słowami rozpoczął swój wieczór autorski osiemdziesięcioletni emerytowany górnik poeta. Wzorowy mąż i ojciec,  członek Stowarzyszenia Pilchowiczanie Pilchowiczanom potrafiący łączyć wiele pasji. Ciągle aktywny, charakterny Ślonzok. Nasz Paweł, tak o nim mówią…

 

Poniedziałek to tradycyjnie w Pilchowicach powitanie nadchodzącego tygodnia mocnym kulturalnym akcentem. Tym razem wieczór na Damrota 5  przeznaczony został wszystkim matkom. Była także okazja do wysłuchania poezji naszego poety i przyjaciela Pawła Ćwielonga. Przypomnijmy iż, zarówno wiersze, jak i publikacja książkowa napisana wierszem, która już niebawem ukaże się w sprzedaży oczywiście poświęcona zostanie kobiecie, i macierzyńskiej miłości, zaś jej treść, zarówno cieszy i raduje, ale także boleśnie  dotyka dzisiejszych czasów z powszechnie źle rozumianym często obowiązkiem matki jako rodzicielki, a także potomstwa, które niejednokrotnie, nie chce i nie potrafi obdarzyć rodziców należytym szacunkiem.   Wiersze naszego przyjaciela uczą pokory do życia, są także dobrym „antybiotykiem” zwalczającym bez skutków ubocznych, zwątpienie, niemoc i zwyczajne ludzkie słabości. Poeta często w humorystyczny sposób potrafi ukazać zmaganie z szarością dnia, a także tak dziś popularną ludzką znieczulicą. 

Starość ukazana jest przez Ćwielonga na wesoło, bez spoglądania w okno, pozbawiona łez i tej przerażającej samotności, która nadchodzi wraz z siwizną na skroniach. Wiersze Pawła Ćwielonga czasami bawią, czasami poprzez humor, przenika w Jego poezji nutka goryczy. Wsłuchując się w strofy tych wierszy odczuwamy wrażenie, że przecież to jakby spisana w rymach, historia życia każdego z nas.

Skupiając uwagę na tej poezji można odnieść wrażenie, że księga życia, której początek dla każdego z nas zaczyna się w dniu naszych narodzin,  od początku do końca jest spisana rękami tego samego autora, czy zatem sam Bóg trzyma pióro naszego poety górnika?  Paweł Ćwielong to osoba obdarzona szczególnymi cechami ludzkiego charakteru, dowodem na to jest chociażby wiersz napisany o ukochanej osobie, która dopiero co wypłynęła na bezmiar oceanu zwanego życiem,  a już  przyszło jej się z tym życiem pożegnać.  Nie wszyscy byliby w stanie dokonać czegoś takiego. Ćwielong napisał wiersz o tej tragicznej historii, i potrafi go wyrecytować. Przykład ojcowskiej miłości, połączonej z silną wolą, i męskim usposobieniem, to chyba właściwe określenie tej nietuzinkowej postaci, zaś muzyka stanowiąca oprawę do spotkania wprowadzała do całości wydarzenia rodzinny nastrój.

Na koniec tradycyjnie złożono życzenia solenizantom, którymi tym razem były panie  Danuta Pawliczek – Bastrzyk , Weronika Fica, oraz Małgorzta Kapol.

Sto lat od redakcji…

 

 

materiał: Tadeusz Puchałka