Pilchowice: KOLAŻE Edyty Reichel – „UTKANE Z MYŚLI” – do poezji Joachima Marczinskiego.

0
205
[…] Nie sięgaj po grzech dla spełnienia marzeń.
Nie biegnij do piekieł by uniknąć zranień.
Bo może się zdarzyć mimo braku woli,
Że napotkasz miłość – a to bólem stoi
co dajesz jej wtedy, co zaoferujesz
kiedy ta jedynie,
w prawości gustuje[…]

(Wybrany fragment wiersza aut. Joachim Marczinski)

Sztuka jest dziełem naszej wyobraźni, rozumienia i umiejętności zrozumienia szeptu duszy, bo to ona nam podpowiada co i jak mamy wykonać, dlatego też sztuka sama w sobie nie ma początku ani końca, i to jest w tym najpiękniejsze, dodaje artystka nie lubiąca tego słowa, bowiem uparcie twierdzi, że chociaż ma za sobą studia plastyczne, i w tym kierunku kształci bardzo młodych adeptów plastyki, to sama twierdzi że słowo artysta nie jest dla niej samej określeniem właściwym. Ciągle czuje, że jest na początku drogi, która na całe szczęście nie ma końca.

Pani Edyta jest jedną z tych szczęśliwych osób, której udało się w życiu robić to o czym marzyła od dziecka. Po ukończeniu studiów z wyróżnieniem w kierunku plastycznym podjęła pracę w Zespole Szkolno Przedszkolnym w Wojnowicach, niedługo potem przekroczyła próg Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. J. Von Eichendorffa w Grzegorzowicach. Z pokorą wyznaje, że zarówno jako pedagog a także plastyk ciągle się doskonali, ten etap dodaje, nigdy się nie skończy bowiem sztuka sama w sobie jest czymś nieskończonym, ciągle jest coś do poprawienia, zmiany pewnych szczegółów, bowiem to wszystko co robimy często wynika z naszego nastroju, dotyku niejako chwili i czasu w którym się znajdujemy, nazajutrz zaś widzimy, że na pozór skończona praca dopowiada nam kolejne szczegóły, których nie dostrzegaliśmy wcześniej. Jestem szczęśliwa, ponieważ spełniam się w tym co robię. Żyję plastyką na co dzień, to już nie tylko przebywanie z dziećmi na lekcjach plastyki. Staram się także zadbać o wizerunek szkoły w której pracuję, inaczej mówiąc, każdy szczegół mojego życia związany jest z plastyką. Świat to nieskończona sztuka sama w sobie, a ja jestem gdzieś w środku – tak to widzę. Rozglądam się, podziwiam to piękno, i dodaję do tego dzieła swoje wizje.

Ważnym czynnikiem w kształceniu młodego pokolenia jest poczucie naturalnego piękna, dlatego pani Edyta wiele czasu poświęca na plenerowe zajęcia plastyczne z dziećmi i młodzieżą. Podstawą tworzenia przeze mnie prac, jest to, by moje działa inspirowały do pozytywnego myślenia, wyzwalały poczucie piękna natury otaczającego nas świata. W żadnym razie nie mogą budzić odrazy, zgorszenia czy przyzwolenia na tak zwany wulgarny sposób bycia. Moim marzeniem jest, by prace które prezentuję dawały ludziom radość, a może pobudzały do tworzenia. Bardzo zależy pani Edycie na zawieraniu coraz to nowych kontaktów, to wszystko daje kolejne możliwości, wyzwala w nas nowe pomysły inspiruje i w pewnym stopniu doświadcza w tym co robimy.
Damrota 5 w Pilchowicach, a także specyfika tego miejsca i wyjątkowy klimat, dają takie możliwości. Wernisaż i poezja, która stała się pięknym, niezwykle trafnie dobranym tłem do wystawy nie tylko pani Edycie dały pole do kolejnych działań ale co równie ważne wyzwoliły w publiczności to wszystko na czym tak bardzo zależy naszemu gościowi. Poezja podobnie jak prace wiszące na ścianach otwierały na oścież do niedawna zamknięte drzwi naszego wnętrza. Poeta recytując swoje wiersze dopowiadał do każdego z obrazu niejako dalszą część historii każdej z prac. Podkreślając na wstępie wagę zbliżającego się Wielkiego Tygodnia wprowadzał publiczność w nastrój podniosłej chwili. W niezwykle trafny sposób opowiadał jak wygląda dzień powszedni osoby zajmującej się pisaniem poezji, raz słowa i myśli płyną z wnętrza niczym rwąca rzeka, innym razem siedzimy bezradni nad tematem, bez pomysłu choć bardzo chcemy, nie dajemy rady – tak działa siła naszego wnętrza. Stoimy bezradni, nagle słyszymy szept, wsłuchujemy się w ten głos, sięgamy po pióro i kończymy temat, nie do końca z siebie zadowoleni, bo przecież tylko jesteśmy narzędziem, w rękach mistrza…

Kolejna wystawa, której organizatorami była Amatorska Grupa Artystów Plastyków „Ossianart”, Stowarzyszenia Pilchowiczanie Pilchowiczanom oraz Gminny Ośrodek Kultury w Pilchowicach dobiegła końca, każda z nich na pozór inna, w gruncie rzeczy jednak, dąży za każdym razem do tego samego – wyzwolenia w ludziach tylko pozytywnych cech charakteru, dlatego właśnie muzyka, poezja malarstwo czy inna forma plastycznego wyrażania piękna są nam tak bliskie.

materiał przygotował: Tadeusz Puchałka