Okiem zwykłego mieszkańca / felieton Ariela /

0
403
Okiem zwykłego mieszkańca
/ felieton Ariela /
 
Mieszkańcy Knurowa (i nie tylko) powinni zgłosić nową dyscyplinę olimpijską – znalezienie miejsca do parkowania na osiedlach. Od lat większość miast w Polsce boryka się niedoborem miejsc parkingowych. Nic w tym dziwnego skoro osiedla budowane w latach 60-tych czy 70-tych przewidywały od trzech do czterech samochodów na klatkę schodową. Dzisiaj liczba samochodów wzrosła nawet do dwóch ale na rodzinę. Jeśli byśmy przyjęli taką średnią, to przy założeniu, że w jednej klace w bloku jest 15 mieszkań i 75% mieszkańców ma co najmniej jedno auto, to wychodzi na to, że średnio 11 rodzin posiada samochód. Większość bloków ma cztery klatki i nagle dla jednego bloku mieszkalnego potrzeba 44 miejsca parkingowe. Znalezienie takiego miejsca na osiedlach, gdzie bloki stoję jeden obok drugiego, ociera się o cud. W miastach brakuje parkingów i to jest fakt. Nowych aut przybywa z każdym rokiem, a miejsc parkingowych nie. Jak można sobie z tym radzić? Czy w naszym mieście infrastruktura pozwala na rozbudowanie miejsc do parkowania?
Swoją młodość spędziłem na osiedlu Redyna, gdzie stał jeden z najdłuższych bloków w Knurowie – tzw. „Enerdok”. Blok składa się z dwunastu klatek, a w każdej z nich dziesięć mieszkań. W środku lat 90-tych liczba miejsc parkingowych była dostateczna, ale z każdym kolejnym rokiem aut przybywało. Przeprowadzono więc przebudowę parkingu, która pozwoliła uzyskać kilka miejsc więcej. Nieopodal tego bloku było duże betonowe boisko do koszykówki, gdzie dzieci i młodzież spędzały czas. Nawet to miejsce doczekało się sztucznego oświetlenia by móc rozgrywać swoje koszykarskie pojedynki nawet po zmroku. Kilka lat później padła decyzja o likwidacji naszego boiska. Powód? Lokalne władze zdecydowały się poświęcić teren na stworzenie parkingu dla osiedla. Wiadomo, nie byliśmy pocieszeni tym faktem, ale postaraliśmy się zrozumieć problem mieszkańców. Parking w miejscu boiska jest do dzisiaj, ale problem… nie został rozwiązany. Do dzisiaj przy „Enerdoku” ciężko znaleźć miejsce do zaparkowania swojego auta, więc mieszkańcy zostawiają swoje pojazdy wzdłuż chodnika prowadzącego do klatek schodowych. Doszło nawet do takich sytuacji, że Straż Miejska wlepiała mandaty za złe parkowanie i argumentowała to „brakiem dojazdu w przypadku pożaru w bloku”.
Prawdziwy sport wyczynowy w postaci zaparkowania samochodu jest na osiedlu 1000-lecia. Tutaj można zrobić kilka przejazdów wokół osiedla aby znaleźć jedno miejsce parkingowe. Odważniejsi wjeżdżają na plac gdzie znajdują się śmietniki lub stawiają swojego pojazdy na terenie zielonym. Jesteśmy wygodni, więc najlepiej gdyby nasze samochody można było zaparkować pod samą klatką. Jedna ze wspólnot mieszkaniowych sama zamierza wybudować parking w miejscu istniejącego terenu zielonego. Problem z miejscami parkingowymi jest także w innych częściach miasta – na ulicy Szpitalnej w okolicy parku zbudowano specjalny parking, aby odciążyć miejsca postojowe wzdłuż tzw. „starego Hotelu”. Jeśli ktoś myśli, że kierowcy z chęcią korzystają z nowych miejsc parkingowych, to jest w ogromnym błędzie. Parking w parku często świeci pustkami, zaś przy budynku na Szpitalnej 8 ciężko znaleźć jakąkolwiek lukę – ba! Użytkownicy samochodów parkują na chodniku po drugiej strony ulicy w okolicy działek. Zastanawiam się co zrobią w momencie, gdy dojdzie do skutku przywrócenie ruchu dwustronnego na tym odcinku drogi – ponownie zostaną usunięte miejsca parkingowe i czy wtedy parking przy parku będzie wykorzystany zgodnie ze swoim przeznaczeniem czy kierowcy przeniosą się w głąb ulicy Floriana?
Zastanawiałem się czy wprowadzenie płatnej strefy parkowania problem rozwiąże – uważam, że nie – to byłby kolejny cios w kieszeń mieszkańców. Wprowadzenie przymusowej płatności nie sprawi, że miejsc parkingowych będzie więcej. Chyba jednak lepszym rozwiązaniem byłoby stawianie piętrowych parkingów przy osiedlach, tylko czy jest szansa aby były one darmowe – raczej nie. W innych miastach takie parkingi są płatne np. w czynszu, aby każdy miałby zagwarantowane miejsce parkingowe – cena i liczna miejsc byłaby uzależniona od liczby posiadanych samochodów. Pewnie to teza dyskusyjna, ale chciałbym aby czytelnicy także zabrali głos w tej sprawie.
Pytanie brzmi: czy mamy jest tylko miejsca w infrastrukturze osiedlowej aby stawiać takie parkingi? Na osiedlach już jest ciasno na nowe inwestycje budowlane. Przy ulicy Mieszka I jest takie miejsce, ale działka zostanie przekazana na inne cele. Teren obok sklepu „Biedronka” na Szpitalnej gdzie niegdyś był płatny parking też byłby miejscem dobrym, ale to teren prywatny. W Rybniku dwa lata temu uruchomiono wielopoziomowy parking miejski. Koszt parkowania samochodu wynosi 2,5zł za godzinę, a koszt projektu i budowy takiego obiektu wyniósł 19,4 mln złotych. W wielu europejskich miastach działa projekt „Park&Ride” czyli „Parkuj i jedź”, czyli poziomowe parkingi zlokalizowane w pobliżu peryferyjnych przystanków przeznaczony dla osób korzystających z publicznego transportu zbiorowego. Kierowcy pozostawiają swoje pojazdy w wyznaczonych miejscach, przesiadają się do komunikacji zbiorowej i w ten sposób kontynuują drogę do centrum miasta. Szczerze? Nie widzę tego w naszym mieście – jak wspominałem wcześniej, jesteśmy zbyt wygodni i leniwi – mało kto zdecydowałby się zostawić samochód na końcu osiedla Wojska Polskiego II i przejechać się autobusem na osiedle 1000-lecia.
Czy kiedyś doczekamy się dobrego rozwiązania problemu z miejscami do parkowania w Knurowie? Przypuszczam, że tak, samochodów przybywa i przybywać w naszym mieście będzie. Wiele samorządów zachęca do korzystania z komunikacji miejskiej, ale samochód to wygoda i nie chcemy z niego zrezygnować a komunikacja miejska nie jest na tyle sprawna aby nią komfortowo podróżować. Pozostaje nam tylko cierpliwie czekać aż branża parkingowa będzie dążyć do wspólnych inwestycji z miastami.
To był felieton „Okiem zwykłego mieszkańca”. Bo jestem zwykłym mieszkańcem Knurowa.
 
Pozdrawiam, Ariel Wojdowski