Okiem zwykłego mieszkańca / felieton Ariela /

0
153

Okiem zwykłego mieszkańca
/ felieton Ariela /

6 grudnia kojarzy się nam przede wszystkim z imieninami najsympatyczniejszej osoby jaką możemy znać. Mowa oczywiście o Świętym Mikołaju. To wspaniała okazja by obdarować się wzajemnie drobnymi upominkami. Najbardziej na ten dzień czekają najmłodsi, którzy nerwowo przebierają nogami, spoglądają co jakiś czas do okna zastanawiając się przy tym kiedy odwiedzi ich starszy pan z siwą brodą w czerwono-białym kubraczku z workiem prezentów.

Żeby dostać prezent trzeba być grzecznym. Nie tylko przez jeden dzień, ale przez cały rok! O tym wie każdy, choć pewnie wielu z nas w czasach dzieciństwa miało świadomość, że na podarunek od Mikołaja nie zasłużyło. Mimo, że mieszka on w dalekiej Laponii, to obserwuje nas przez cały czas i wie czy byliśmy grzeczni czy też nie. Obojętnie jaka była prawda Mikołaj albo się pojawiał osobiście, albo pod osłoną nocy zostawiał prezenty przy łóżku. Lubiliście te mikołajkowe poranki, gdy budziliście się, a upominek już na Was czekał?

Pamiętam bardzo dobrze jedne Mikołajki. Mama powiedziała, że mam go wypatrywać w oknie, bo na pewno mnie odwiedzi, a ona wychodzi na zakupy i zaraz wraca. Więc przyklejony nosem do szkła siedziałem i starałem się nawet nie mrugać powiekami, bo mógłbym jeszcze pominąć jego przybycie. Nie wiem ile czasu spędziłem w takiej pozycji, nie za bardzo wtedy znałem się na zegarku. Po jakimś czasie usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi a w progu pojawiła się mama. Zapytała czy słyszałem jak był Mikołaj, bo zostawił prezent przed drzwiami. Wzięła wielkie pudło do rąk i wręczyła mi je. I wiecie co? Poczułem się oszukany, nie cieszyłem się z tego podarunku. Twierdziłem, że skoro był, to powinien wejść do środka i osobiście dać mi prezent. Byłem wściekły, obrażony i nie wiem co jeszcze. Tupałem nogami ze złości aż się rozpłakałem. Może Mikołaj mnie nie lubi i nie chciał się ze mną przywitać?

W dzieciństwie kilka razy jednak udało mi się spotkać Mikołaja, który wręczył mi prezent. Jedno ze spotkań nie było miłe, ponieważ z opowiadań rodziców wychodzi na to, że zaraz po jego wejściu do dużego pokoju rozpłakałem się i darłem wniebogłosy. Nie wiadomo co było tego przyczyną. Najwyraźniej strój, w który (jak się później okazało) przebrała się ciocia nie przypasował do mojego gustu. Ponoć uspokoiłem się dopiero wtedy, gdy siostra mojego ojca wróciła do swojego prawdziwego wyglądu.

Kiedy dowiedziałem się, że za Świętego Mikołaja zazwyczaj ktoś z rodziny się przebiera? Szczerze to nie pamiętam. Nie przypominam sobie żadnej „rozmowy uświadamiającej”. Chyba z czasem w pewnym momencie zorientowałem się, że to jedno wielkie kłamstwo, ale za to jakie przyjemne! No bo kto nie lubi dostawać prezentów, prawda? Pamiętam za to, że był taki moment w moim życiu, gdy chciałem uchwycić moment, kiedy rodzice położą prezent i złapać ich na gorącym uczynku, aby podważyć ich słowa, że robi to Święty Mikołaj. Nie do końca mi się to udało, ale raz czy dwa na kilka dni przed szóstym grudnia udało mi się podejrzeć ukryte podarunki w szafie.

Od jakiegoś czasu za namową przyjaciółki przebieram się za Świętego Mikołaja i odwiedzamy 6 grudnia szkoły, przedszkola i inne instytucje gdzie są dzieci wręczając im prezenty. W tym roku będzie tak samo. Wybiorę się także do znajomych by ich pociechom dać podarunek. Z racji, że moje gabaryty „mięśniowe” oraz naturalne dolegliwości bólowe kręgosłupa idealnie pasują do starszego gościa, to nie muszę wypychać sobie brzucha i specjalnie udawać by upodobnić się do niego. Wskakuje w strój, zakładam brodę i wyruszam w drogę aby dać dzieciakom trochę radości. A proszę mi wierzyć, że co roku jest to dla mnie spore wyzwanie, ponieważ nie specjalnie przepadam za dziećmi. Wtedy nie wiem, kto się bardziej stresuje tym spotkaniem: ja czy one?

Wasze dzieciaki wierzą, że jest taki ktoś, gdzieś tam, który patrzy na nich, sprawdza, czy na pewno są grzeczni i czy zasługują na fajny prezent, a nie na przysłowiową rózgę? A może sami czekacie na Świętego Mikołaja? Pytanie tylko czy Czytelnicy Platformy Informacyjnej IKNW – iKnurów.pl byli grzeczni w tym roku? 🙂

To był felieton „Okiem zwykłego mieszkańca”. Bo jestem zwykłym mieszkańcem Knurowa.
Pozdrawiam, Ariel Wojdowski