Okiem zwykłego mieszkańca / felieton Ariela /

0
446

Okiem zwykłego mieszkańca
/ felieton Ariela /

Wojna. Osobom z mojego pokolenia znana tylko z podręczników do historii i opowiadań. Nie zwracaliśmy nigdy jakoś większej uwagi na konflikty zbrojne w Afganistanie, Syrii czy Iraku. Pewnie dlatego, że były one bardzo daleko i nie było zagrożenia dla nas. Gdy wojska rosyjskie napadły na Ukrainę poczuliśmy strach. Jest to zrozumiałe. Wojna jest tuż obok nas. To jakby za ścianą naszego pokoju ktoś zabijał sąsiada. Zapanowała niepewność w naszych głowach, w mojej także. Pewne rzeczy przekraczają moją wyobraźnię.

Żyjemy w XXI wieku i sądziłem, że w cywilizowanej Europie nie dojdzie do eskalacji konfliktu za pomocą broni ostrej, czołgów czy myśliwców. Prędzej obstawiałbym, że do gry wejdzie broń chemiczna, biologiczna czy ataki hackerskie. Może jestem naiwny, może po prostu głupi. W każdym razie historia dzieje się na naszych oczach. Sytuacja ta zmienia niemal wszystko w poczuciu naszego bezpieczeństwa. Od teraz mamy z tyłu głowy, że taka sytuacja może spotkać także nas.

Po kilku pierwszych godzinach od doniesień o napaści Rosji na Ukrainę, pojawiło się mnóstwo nakładek na zdjęcie profilowe na Facebooku z flagą czy ogólnie barwami naszych wschodnich sąsiadów. Ja tego nie zrobiłem i nie zrobię. I nie dlatego, że się nie solidaryzuję z Ukrainą. Jest mi ich żal, bo zostali pozostawieni sami sobie. Nie zrobiłem tego, ponieważ nie lubię pustych, wzniosłych haseł i mam wątpliwość co do tego, że jesteśmy faktycznie solidarni. Przez lata można było się sporo naczytać, że Ukraińcy zalali nasz rynek pracy, zabierając przy tym miejsca dla Polaków. Jeśli chcemy pomóc, to zamiast nakładki lepiej wesprzeć liczne organizacje prowadzące różne zbiórki na rzecz Ukrainy. To moim zdaniem będzie lepsze rozwiązanie niż łapanie tzw. lajków za piękną nakładkę, która jest na pokaz. Nie musicie się tutaj ze mną zgadzać. Jeśli coś robimy, róbmy to z serca, nie dla poklasku czy trendu. Uważam, że ręce, które pomagają są trochę więcej warte niż rozmodlone usta.

Jako Europejczyk biorę odpowiedzialność za to, co się dzieje. Tę odpowiedzialność powinien wziąć każdy z nas. Pisząc „każdy” mam namyśli wszystkie kraje zachodnie. Wojna na Ukrainie nie trwa od czwartku, ona trwa od lat. Wątpiłem w to, że dojdzie do takiej agresji ze strony Rosji. Uwierzyłem na słowo, że obecna cywilizacja nie popełni błędów przeszłości. Bardzo się jednak pomyliłem. Choć z drugiej strony teoretycznie mogliśmy wszystko, w praktyce nic. Problem polega na tym, że nawet nie spróbowaliśmy.

Mamy krótką pamięć albo nie chcemy pamiętać, co się wydarzyło 8 lat temu, kiedy to pierwszy raz Putin pokazał swoją siłę. „Zachód” nie zrobił kompletnie nic, aby wesprzeć Ukrainę a Rosji choćby pogrozić palcem. Te 8 lat to był wystarczający okres czasu by wypracować dobry plan, wzmocnić się militarnie i uderzyć. Ten okres bardzo dobrze spożytkował Prezydent Federacji Rosyjskiej. Nikt nie zwracał na niego uwagi, nawet niewiele się działo w świecie polityki z jego udziałem. Teraz przypomniał o sobie, z tej najgorszej strony i za bardzo nikt nie chce mu w tym przeszkodzić.

Codziennie przeglądam Twittera aby dowiedzieć się, co się dzieje za naszą wschodnią granicą. Żyję tymi wydarzeniami. Jednak bardziej przerażają mnie grafiki nawet moich znajomych z twarzoksiążki, którzy są wręcz dumni z postępowania Putina. Argumenty? Bo Ukraina to nie jest nasz brat, bo Wołyń, bo zbrodniarze wojenni i tym podobne. Na swojej tablicy mam wylew antybanderowskiej histerii. To nie czas na rozliczanie historii, ale czas żeby przywrócić naszą tradycję tolerancji i gościnności. Mam nadzieję, że przeczytacie mój felieton jeden z drugim i się zastanowicie, co wrzuciliście na swoje profile.

Na Polskę nie trzeba napadać. Obrazki z ostatnich dni ze stacji benzynowych czy sklepów jasno pokazują, że bełkot informacyjny, fake newsy doprowadzą do tego, że sami się wyeliminujemy. Miałem wrażenie, że mam Déjà vu. Pandemia wróciła? Coś mnie ominęło? Te paliwo jest Wam potrzebne do agregatów prądotwórczych? Papierem toaletowym będziemy atakować siły wroga? Jeszcze fakt wypłacania gotówki z bankomatu nawet jestem w stanie zrozumieć, ale pozostałych reakcji nie za bardzo. Szybko panikujemy i dajemy wiarę w każdą wypuszczoną informację w mediach bez weryfikacji. Dezinformacja właśnie tak ma działać, a sytuacje z przed kilku dni pokazują, że jesteśmy na nią podatni. Emocje zawsze są złym doradcą. Jak oddzielić ziarno od plew? Zwracajcie proszę uwagę na treści i linki zamieszczane w social mediach, a w szczególności przez kogo są – czy to nowe konta, a jak starsze to jakie treści publikowały wcześniej. Weryfikujcie, sprawdzajcie każdą przeczytaną czy usłyszaną informację.

Najbardziej przerażające w tej wojnie jest ogólne zaniepokojenie. Wszyscy czują się zaniepokojeni. Francja, Niemcy, Polska, Wielka Brytania… jedno wielkie zaniepokojenie. Nic więcej. Bawią mnie te polityczne hasła, że nasz kraj nie musi się obawiać, ponieważ mamy sojuszników. W 1939 roku też mieliśmy. Te wsparcie może zakończyć się ciut większym zaniepokojeniem. Ciekawe czy Ukraińcy dzięki temu zaniepokojeniu innych Państw nagle są lepiej uzbrojeni i mają więcej odwagi? Może zamiast tych niebiesko-żółtych barw każdy z nas powinien opublikować wpis o swoim zaniepokojeniu sytuacją na Ukrainie?

Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć jaki jest główny powód napaści na Ukrainę. Jeśli jednak nie wiecie, to wystarczy sprawdzić jakie surowce są na terenie naszych wschodnich sąsiadów: rudy tytanu, rudy żelaza, rudy rtęci, gaz łupkowy, węgiel, a do tego spora powierzchnia czarnoziemu. Jak się odpowiednio pewne klocki poukłada, to odpowiedź staje się jasna jak słońce.

Trudno przewidzieć co się teraz wydarzy. Władza w rękach fanatyka jest jak tykająca bomba. Temu fanatykowi zamarzył się powrót Związku Radzieckiego. Tej wojny nie chcą zwykli Rosjanie. Dlatego staram jak najrzadziej mówić, że to Rosjanie zaatakowali Ukrainę. Widzieliście jedno z nagrań żołnierzy rosyjskich pojmanych przez armię ukraińską? Facet miał w oczach strach i łzy. Mówił, że od miesięcy byli skoszarowani w lesie w ramach ćwiczeń i jadą na Ukrainę na dalsze szkolenie. Można polemizować czy mówi prawdę czy blefuje. Warto brać takie informacje z dystansem. W mojej opinii jest coś na rzeczy, patrząc jakie straty ponosi wojsko rosyjskie. Część tych ludzi oszukano i wysłano ich na pewną śmierć.

Na koniec mojego wywodu polecam przeczytać wiersz Juliana Tuwima „Do prostego człowieka” Jeśli wolicie wersję muzyczną, to zespół Akurat stworzył własną aranżację tego utworu.

NIGDY WIĘCEJ WOJNY

To był felieton „Okiem zwykłego mieszkańca”. Bo jestem zwykłym mieszkańcem Knurowa.
Pozdrawiam, Ariel Wojdowski

Fot. Canva