Mundialowe rozterki… / felieton Ariela /

0
185

Mundialowe rozterki…
/ felieton Ariela /

Nie potrafię się cieszyć z wczorajszego awansu naszej reprezentacji do 1/8 finału Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Usłyszałem i przeczytałem, że zamiast radować się chwilą, to szukam mentalnego dna i zachowuję się jak typowy Polak. Typowo polskie to jest brak ambicji i jakiejkolwiek wizji rozwoju. Kierujemy się zasadą „jakoś to będzie”. Tak jest właśnie z naszą piłkarską kadrą na tych mistrzostwach.

Nasz selekcjoner pokazał jak można zabić piłkę nożną. Nie potrafiliśmy wymienić kilku podań, nie mówiąc już o oddaniu jakiegokolwiek celnego strzału. Gra w piłkę powinna cieszyć, a styl jaki prezentujemy jest żenujący. Już antyfutbol jest ciekawszy niż nasza gra…

Powiecie, że liczy się wynik, a o stylu zapomnimy za parę lat. Krótkowzroczna wizja jest przerażająca. Piłkarski świat nam odjeżdża od dłuższego czasu, a my zamiast go gonić to stawiamy autobus w bramce. Najgorsze jest to, że jeśli Michniewiczowi przedłużą kontakt, to cofniemy się w rozwoju. Ten awans to jest gwóźdź do trumny dla polskiej piłki reprezentacyjnej na najbliższych parę lat.

Zapewne ktoś przytoczy przypadek Grecji z 2004 roku, kiedy to zdobyła tytuł Mistrzów Europy. Jest jednak jedna zasadnicza różnica: oni prezentowali defensywny styl gry, ale stwarzali sobie sytuacje podbramkowe. A my? Jest delikatna różnica między uważną grą w obronie i próbą ataków a rozpaczliwym autobusem przed własną bramką jak z Argentyną czy nawet Meksykiem.

Serce niby się cieszy, ale rozum wymiotuje. Mam wrażenie, że w każdym rozegranym dotychczas na tych mistrzostwach meczu byliśmy słabszą drużyną. Do tego wczoraj bardziej liczyliśmy na to, że Arabia Saudyjska zdobędzie gola (co się udało) niż my trafimy do siatki argentyńskiej bramki. Zero inicjatywy, zero płynności. Nie widziałem ani jednej akcji z płynną „klepanką” na jeden kontakt. Lewandowski najlepsze podanie dostał od Saudyjczyka w całej fazie grupowej. Argentyna tylko zaznaczyła, co może zrobić nam Francja. Trafiamy spod walca pod buldożer.

Nasze pokolenie tak bardzo pragnęło tego awansu, że ten styl odchodzi na dalszy plan… i to jest smutne. Z Francją raczej na pewno przegramy, ale obawiam się, że niedzielny mecz będzie przypominał ten wczorajszy. Chciałbym aby to była chociaż w miarę honorowa porażka.

Przez blisko 50 lat podniecaliśmy zwycięskim remisem na Wembley, teraz będziemy żyć zwycięską porażką z Argentyną. Dzięki Szczęsnemu gramy dalej…wróć! Dalej wychodzimy na boisko. W niedzielę gramy z obrońcami tytułu. To znaczy Francja będzie grała a my biegać po trawie…

Nasz awans do 1/8 finału Mistrzostw Świata przypomina jazdę na gapę pociągiem. Widzimy, że idzie konduktor, ale mamy nadzieję, że jeszcze jakoś dotrzemy do następnej stacji…

To były „Mundialowe rozterki” czyli felieton Ariela Wojdowskiego
Fot. Canva