Podział punktów Jastrzębiu w meczu o Mistrzostwo IV ligi

Granica Ruptawa – Concordia Knurów 1:1(0:0)

Concordia powinna być zadowolona z tego wyniku. Piłkarze z Ruptawy walczyli o „być albo nie być w IV lidze”. Po remisowej pierwszej połowie zaraz po przerwie Granica strzeliła nam bramkę w 48′. Boisko było bardzo ciężkie. Trudno było konstruować akcje ale to do Concordii uśmiechnęło się szczęście. W 92′ bramkę strzela Czerniak i ustala wynik spotkania.
Michał Zieliński pauzował za kartki. Zagraliśmy w składzie:

Misiak – Koji(72′ Kocur), Gałach, Bąk, Bociek, Mikulski Michał, Buchalik, Górka, Gajek, Hałas (61’Nowosielski), Czerniak
Rez ; Stanek, Gałązka, Lipka

 

Okiem klubowym :

KS CONCORDIA KNURÓW – LKS GRANICA RUPTAWA – 1:1 (0:0)
1:0 -48min. Arkadii Herasymov
1:1 -90+3min. Tomasz Czerniak

Żółte kartki:
Granica: Szymon Muras (46’), Bartosz Wojnów (81’), Arkadii Herasymov (88’), Szymon Sosna (90+1’), Kamil Kowal (90+3’).
Concordia: Grzegorz Górka (83’), Piotr Buchalik (88’).

Granica Ruptawa:
Na ławce pozostali: Kacper Brachaczek – Adrian Bielecki, Damian Gabrysiak (70’ Szymon Sosna), Arkadii Herasymov, Kamil Kowal, Patryk Lach, Tomasz Lorenc, Patryk Mazurek, Szymon Muras, Bartosz Wojtków, Tomasz Zbytnik (75’ Arkadiusz Syrek).
Na ławce pozostali: Łukasz Promny, Artur Mąka, Kamil Trzaska.
Trener: Adam Śmigielski

Concordia Knurów: Damian Misiak, Koji Aoki (72’ Marek Kocur), Jarosław Bąk, Marcin Bociek, Michał Mikulski, Paweł Gałach, Piotr Buchalik, Mateusz Gajek, Grzegorz Górka, Patryk Hałas (61’ Michał Nowosielski), Tomasz Czerniak.
Na ławce pozostali: Maciej Stanek, Rafał Gałązka, Patryk Lipka.
Trener: Zbigniew Matuszek.

Było to spotkanie pomiędzy dwoma zespołami, którym grozi widmo spadku do niższej klasy rozgrywkowej. W przedmeczowych oczekiwaniach obie strony mocno wierzyły w komplet punktów – czy w ostatecznym rozrachunku mogą czuć się zawiedzone?. Fakt, że od 48min. prowadzili gospodarze, a w doliczonym czasie gry Concordia „uratowała” remis rodzi pytanie, czy Granica straciła w tym spotkaniu 2 punkty, czy 1 punkt wywalczyła Concordia? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy pewnie w okolicach końca rozgrywek, a wierzymy, że bramka w 93 minucie gry była na wagę -jakże cennego 1 punktu uzyskanego przez naszych zawodników. Zwycięstwo w tym spotkaniu zbliżyłoby nas na 2 punkty do 12 pozycji, na 3 do pozycji numer 11, a kalkulując dalej na 6 punktów do Beskidu, który zajmuje po 25 kolejkach miejsce nr 7!! Nie dziwi więc fakt, że ludzie związani z Klubem czuli po spotkaniu niedosyt. Popatrzy jednak na wyjściową „11” . W bramce miast „doświadczonego” Macieja Stanka (20 lat), który z kontuzją zasiadł na ławce rezerwowych, zadebiutował 17-sto letni Damian Misiak. W miejsce pauzującego za kartki Michała Zielińskiego (z szacunku dla znawców futbolu nie będę przedstawiał tego Pana) debiutował w wyjściowej jedenastce 20-sto letni Patryk Hałas. Na ławce poza wspomnianym bramkarzem pozostał kontuzjowany Patryk Lipka (20 lat), Rafał Gałązka (20lat)– który niedawno kontuzję wyleczył oraz Michał Nowosielski (lat 19), który zmienił w 61 minucie Patrka i Marek Kocur (17 lat), zmieniający Samuraja – Koji Aoki (lat 23). Wielkiego pola manewru tym spotkaniu w więc nasz trener nie miał.
Początek meczu niewątpliwie dla Concordii, która po 15 minutach gry powinna prowadzić przynajmniej 2:0. Wystarczyło zagrać do lepiej ustawionego zawodnika, miast kombinować i szukać „boiskowego doświadczenia”. Z czasem do głosu doszli gospodarze i to oni stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, dwie z nich mogły się zakończyć zdobyciem bramki gdyby nie wspaniałe interwencje naszego siedemnastolatka w bramce. W 34 minucie była szansa po stronie Concordii, którą wypracował i zakończył strzałem Mikulski (20lat), gdyby jednak zdecydował się na podanie – ale nie gdybajmy.
Bezbramkowa, pełna walki i emocji pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po zmianie stron szybko tracimy bramkę po próbie nieudanej pułapki ofsajdowej – tym razem doświadczenie naszego obrońcy (28 lat) się nie przydało. Gospodarze poczuli wiatr w żagle i przejęli inicjatywę gry. Nasze kontrataki nie stwarzały wiele zagrożenia pod bramką pewnie broniącego Kacpra Brachaczka. W 76 minucie w idealnej sytuacji bramkowej znalazł się nasz najbardziej doświadczony zawodnik – Tomasz Czerniak (28 lat), na którym skupiała się większość podań w tym spotkaniu. Miast w siatce, piłka wylądowała jednak poza bramką, a protesty naszych zawodników domagających się rzutu rożnego niemiały uzasadnienia. W 61 minucie gry na boisku pojawił się Michał Nowosielski (19 lat), a 11 minut później Marek Kocur (17 lat), dla tego drugiego był to debiut w zespole seniorów Concordii. Czas upływał, punkty uciekały, wiara dochodziła do granic wrzenia. W 88 minucie prawą stroną urwał się Michał Mikulski (20lat), po którego dośrodkowaniu piłka o mały włos nie wylądowała w „okienku” bliższego spojenia słupka z poprzeczką. Kiedy sędzia pokazał, że dolicza 3 punkty do regulaminowego czasu gry, a „Poławiacz pereł” (Porządkowy wyciągający piłki z Ruptawki, coś na wzór naszej Knurówki – ten ciek wodny niczym fosa odgradzał ogrodzone boisko od trybuny głównej) urwał sporo z tego czasu i wydawało się, że do Knurowa wrócimy „na tarczy”. Ostatnie sekundy gry to szturm na bramkę Granicy, faulowany nasz zawodnik na ok 25 metrze. Dośrodkowanie w pole karne Grzesia Górki, strzał Tomasza Czerniaka i szaleńcza radość całego naszego zespołu na czele z Tomaszem. Po tej bramce sędzia już nie wznowił gry i odgwizdał koniec spotkania. Miejscowi zawodnicy i kibice nie potrafili uwierzyć w to co się stało, te trzy punkty wszak już doliczyli do ligowej tabeli. Kiedy oszołomieni zawodnicy Ruptawy leżeli na murawie, a kibice jak rażeni piorunem pozostawali za „fosą” zawodnicy Concordii „dusili” rozradowanego „Młyniola” w narożniku boiska. Mimo, że przed spotkaniem obie drużyny zakładały zdobycie 3 punktów, to po rozegraniu zawodów uważam, że Granica straciła 2, a Concordia zyskała 1, który patrząc na ligową tabelę daje nam jednak troszkę wytchnienia. Mamy waleczną i perspektywiczną drużynę, która z pewnością pokarze się w przyszłym sezonie ponownie w IV lidze. W tym spotkaniu nasz trener nie miał zbyt wielu przypraw, czy jak kto woli możliwości roszad, ale od przyszłego spotkania więcej „Ziela” będzie do dyspozycji, a do tego „Młodzi Waleczni” i DAMY RADĘ!