Lokalne ciekawostki – rozmowa z Henrykiem Hankusem

0
1760

/ Lokalne ciekawostki – rozmowa z Henrykiem Hankusem /

Parę miesięcy temu rozpoczęła się oddolna inicjatywa kilku osób, która zapoczątkowała lawinę zmian w strukturach i zasadach funkcjonowania w Lokatorsko – Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej w Knurowie. Akcję pt. „Oszczędność” zainicjował jeden z członków spółdzielni, który choć nie angażował się w jej życie przez pracę zawodową, to jednak bacznie obserwował i wyciągał wnioski. Życie doprowadziło do tego, że od kilku lat będąc na emeryturze ma więcej wolnego czasu. Dzięki temu, nie robiąc nic kosztem rodziny, zdrowia czy też innych przyjemności, zaczął dokładniej analizować.

Mowa o Henryku Hankusie, który za cel postawił sobie doprowadzenie do przejrzystości w działaniach prowadzonych przez knurowską LWSM i zminimalizowanie kosztów jej prowadzenia. Do inicjatywy dołączyli: Krystyna Romańczuk, Stanisław Kalisz, Jacek Wrażeń oraz Arkadiusz Łyko (notabene „naczelny” naszego portalu – przyp. red.) i powołano do życia nieformalny Komitet Inicjujący Zmiany w LWSM.

Zapraszamy na rozmowę z Henrykiem Hankusem, który swoim zaangażowaniem i determinacją przekonał nieprzekonanych o konieczności zmian. Te zaś doprowadziły do likwidacji Rad Osiedlowych, zmniejszenia ilości składu Rady Nadzorczej oraz korekty zapisów w statucie spółdzielni, aby wyeliminować układy rodzinne i koleżeńskie. On i jego zespół wspólnymi siłami sprawili, że ponad 2 miliony złotych pozostaną w portfelach mieszkańców.

➡️IKNW: Na początek poproszę o przedstawienie się naszym Czytelnikom.
– Nazywam się Henryk Hankus, jestem emerytem, w maju tego roku skończę 70 lat. Pracowałem na kopalni „Szczygłowice”, a wcześniej w fabryce silników elektrycznych w Bielsku-Białej. To właśnie w tej miejscowości się urodziłem. Do Knurowa przeniosłem się w młodym wieku z powodów mieszkaniowych. W dawnych czasach górnictwo zapewniało w szybkim czasie otrzymanie lokum i to spowodowało, że w latach 70-tych zamieszkałem tutaj.

➡️IKNW: Czujesz się rewolucjonistą?
– Nie i nie lubię tego słowa. Wywodzę się z tzw. „ruchu związkowego”, więc określanie mnie „związkowcem” albo „działaczem” jest wręcz obraźliwe. Przez szesnaście lat byłem/pełniłem funkcję na etacie, w jednym z większych związków zawodowych działających przy górnictwie. Wiem, że dzięki temu mogły doszlifować się we mnie pewne znaczące cechy, które dzisiaj procentują.

➡️IKNW: Kiedy urodziła się idea zmian w Lokatorsko – Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej w Knurowie?
– Zacząłem interesować się strukturą i całą działalnością spółdzielni w 2015 roku. Wówczas poznawałem jak ta cała instytucja działa, że istnieją Rady Osiedlowe, jaka jest liczba osób zasiadająca w Radzie Nadzorczej oraz jakie sumy są przeznaczone na ich wynagrodzenia. Zacząłem się zastanawiać, po co takiej małej „firmie” tak rozbudowane struktury? Już wtedy próbowałem różnymi metodami zainicjować zmiany, które usprawniłyby działanie spółdzielni i nie obciążałyby w tak znaczący sposób budżetu mieszkańców. Złożyłem między innymi wniosek o zmniejszenie liczebności w Radzie Nadzorczej z piętnastu osób do siedmiu. Niestety, z racji, że w tamtym okresie mało osób zainteresowało się sprawą na Walnym Zgromadzeniu pojawiło się zaledwie czterdzieści osób, a wśród nich byli członkowie rodzin osób zainteresowanych, pracownicy spółdzielni i sympatycy panujących układów, więc mój wniosek został odrzucony. Nie poddałem się i trzy lata później wraz z rozpoczęciem nowej kadencji władz ponowiłem moją ideę z tą zmianą, że rozpocząłem moje działania od dyskusji z ludźmi, którzy zasiadali „na wyższych szczeblach spółdzielni”. Chciałem iść na kompromis i zaproponowałem zmniejszenie liczby osób w Radzie Nadzorczej nie do siedmiu a dziewięciu członków. Ponownie jednak wniosek został odrzucony. Stwierdziłem wtedy, że w pojedynkę nie dam rady i muszę zmienić zasady działania. Wyciągnąłem odpowiednie wnioski i dzięki pomocy kilku osób udało się w trzeciej próbie osiągnąć cel, nie ukrywam, że jestem z tego faktu bardzo zadowolony. Jak to mówią „do trzech razy sztuka”…

➡️IKNW: Można powiedzieć, że inicjatywa, której byłeś twarzą, idealnie „wstrzeliła” się w trudny czas dla portfeli mieszkańców.
– Tak się akurat złożyło, ale dzięki temu więcej osób zauważyło potrzebę zmian. Generalnie zasady jakie panowały do tej pory w strukturach spółdzielni nie powinny być akceptowane przez mieszkańców. Chodzi między innymi o pewnego rodzaju nadużywanie zasady powoływania osób do Rady Nadzorczej, ale także o wiele innych rzeczy. Mamy kryzys gospodarczy, inflację więc zamiast tylko ogłaszać podwyżki opłaty czynszowej, które nie były przyjmowane ze zrozumieniem, co dziwne nie jest, powinno szukać się oszczędności, ale władze spółdzielni nie chciały podjąć tematu, ponieważ nie widziały problemu. To także nie dziwi, bo nikt z nas zapewne nie zrzekł by się części uposażenia. Tylko tutaj sytuacja była trochę inna. Niektórym było bardzo wygodnie na swoich stanowiskach i nie chcieli opuszczać swojej strefy komfortu. W dobrze zarządzanej firmie w czasie jakiegokolwiek kryzysu wprowadza się oszczędności, dochodzi do cięć lub restrukturyzacji. W tym przypadku postanowiono jednak, jak zwykle kwestię wzrostu kosztów przerzucić na mieszkańców. Kwintesencją całej akcji niech będzie fakt, że „kapitan statku”, gdy ten zaczął tonąć opuścił go jako pierwszy, na tydzień przed Nadzwyczajnymi Zebraniami.

➡️IKNW: Do akcji dołączyło kilka osób i wspólnie powołaliście do życia Komitet Inicjujący Zmiany w LWSM. Długo trzeba było ich przekonywać aby się zaangażowali? Wierzyliście, że sprawa zakończy się sukcesem?
– Gdybyśmy nie wierzyli, to nic by z tego nie wyszło. Zaczęliśmy więc od przekonania, że nasza akcja ma sens. Jak już się za coś zabieram, to angażuję się na 100 procent. Skupiłem wokół siebie osoby, które do tematu podchodziły tak samo jak ja.

➡️IKNW: Co było największym wyzwaniem w tej szeroko-zakrojonej idei zmian?
– Przekonanie ludzi, że mają realny wpływ na sytuację i działają we własnym interesie. Do tego dodałbym zebranie podpisów, aby zwołać Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie. Obecnie nie chętnie chcemy podawać swoje dane osobowe. A my chodziliśmy od drzwi do drzwi i jak trzeba było, to każdemu tłumaczyliśmy punkt po punkcie co chcemy zmienić. Tutaj pomogły lokalne media, które nagłośniły cały temat i dotarł on do szerszego grona odbiorców. Podczas mojego dyżuru w Klubie Lokatorsko – Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Gama” przyszła osobiście podpisać listę poparcia 90-letnia kobieta, która ucieszyła się z faktu, że ktoś zdecydował się w końcu, zrobić porządek w skostniałych strukturach.

➡️IKNW: Pojawiały się także informacje o „dziwnych” ruchach osób, które starały się podszywać pod Komitet Inicjujący Zmiany…
– Pewne osoby nie grały do jednej bramki. W Szczygłowicach w pierwszej chwili nasza rewolucja nie doszła do skutku i rozpoczęto procedurę powołania osób do Rady Osiedlowej. Nie można było tego cofnąć, więc zachęciliśmy będące na zebraniu osoby aby do niej kandydowały. Zostały one wybrane, a jedna z nich zdeklarowała się nie pobierać za to wynagrodzenia i oświadczyła, że będzie działać społecznie. Okazało się to nieprawdą, ponieważ przekazy pocztowe zostały wysłane i odebrane przez tę osobę. Gdy sprawa wyszła na jaw, usłyszeliśmy i przeczytaliśmy pokrętne tłumaczenia, że przekaże całą sumę na zakup i montaż ławek oraz pojemników na odpady na osiedlu. Może i pomysł dobry, chociaż z tego co sprawdziliśmy, to przy budynkach należących do spółdzielni takowe ławki i kosze już są, a celem naszej akcji była i jest oszczędność, a pieniądze miały zostać w portfelach mieszkańców. Tymczasem tutaj nie widzę ekonomii, tylko zarządzanie nie swoimi finansami i słaby pomysł na wybicie się na czyichś plecach…

➡️IKNW: W jaki sposób zmiany statutowe w LWSM odczują mieszkańcy?
– Obniżone zostaną opłaty czynszowe za lokale mieszkaniowe. Ktoś powie, że to niewielkie kwoty w skali miesiąca na jednego mieszkańca. Jednak lepiej mieć te „parę” złotych w kieszeni, bo gdy przeliczymy ile tych „drobnych” pozostanie w naszym portfelu w okresie trwania całej kadencji, to wyjdzie całkiem sympatyczna kwota. Dzięki naszej akcji i zaangażowaniu mieszkańców zaoszczędziliśmy dokładnie 2 miliony 115 tysięcy 503 zł. Tyle dokładnie znikłoby z naszych portfeli w przeciągu trzech lat. Za tę kwotę można byłoby zakupić dwadzieścia luksusowych samochodów.

➡️IKNW: Hasłem przewodnim akcji była „Ekonomia”. Zmiany jednak dotyczą także zasad kandydowania do Rady Nadzorczej by wykluczyć różnego rodzaju układy.
– Zasady kandydowania określa statut. My wprowadziliśmy między innymi zmianę, która mówi, że do Rady Nadzorczej nie może startować członek rodziny pozostający w związku z osobą funkcyjną o statusie kierowniczym. Dzięki temu chcemy uniknąć konfliktów interesów, potencjalnych matactw i sztucznej rotacji między stanowiskami. W przeszłości już do takich sytuacji niestety dochodziło…

➡️IKNW: Rewolucyjne zmiany, które wejdą w życie zapewne nie wszystkim się spodobały. Spotkaliście się jako członkowie komitetu z nieprzyjemnymi komentarzami?
– Zdarzyło się, ale było to nieuniknione. Chyba nikt przecież nie lubi tracić ciepłej intratnej posady, za którą otrzymuje przesadnie wysokie wynagrodzenie, prawda? Zbyt długo jednak spółdzielnia funkcjonowała w tak rozbudowanej formie, gdzie taka duża liczba osób „nadzorujących” była po prostu nie potrzebna.

➡️IKNW: Wiele osób dzięki Twojemu zaangażowaniu dowiedziało się, że istnieje taki twór jak Rada Osiedlowa, a Rada Nadzorcza jest dość rozbudowana. Obie znacząco obciążały budżet spółdzielni, a dokładniej rzecz mówiąc samych mieszkańców. Z czego wynikała ich niewiedza?
– Ludzie myśleli, że tak musi być, bo tak było od zawsze i widocznie tak jest dobrze. Brakowało odpowiedniej edukacji oraz świadomości o tym jak spółdzielnie funkcjonują. Wiedza mieszkańców często kończy się na samym fakcie opłacenia czynszu. Wystarczy spojrzeć, że same wybory do Rad Osiedlowych czy do Rady Nadzorczej nie były do tej pory mocno nagłaśniane, a uczestniczyły w nich wiecznie te same osoby. Można powiedzieć, że niektórym na „rękę” było nieuświadamianie większego grona o tym jak ta cała machina działa. Im mniej osób wie, tym mniej niewygodnych pytań, na które trzeba odpowiadać.

➡️IKNW: Liczba osób uprawnionych do głosowania nad zmianami w statucie LWSM wynosiła 7154. W Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu Członków LWSM wzięły udział 682 osoby. Szybko licząc, niecałe 10% mieszkańców zaangażowało się w sprawę i poczuło odpowiedzialność.
– Patrząc ile osób wcześniej brało udział w różnego rodzaju wyborach, zebraniach, walnych, to te niecałe 10% uprawnionych to spory sukces. Duża liczba mieszkańców zaczęła się interesować sprawami, na które mają realny wpływ. Wierzę, że teraz tendencja jeśli chodzi o zainteresowanie sprawami całej spółdzielni będzie wzrostowa, ponieważ świadomość jest większa, między innymi w temacie na co są przeznaczane nasze pieniądze. Do tego ludzie zauważyli, że udało się „coś” na lepsze zmienić i „beton” zaczął się kruszyć. Wcześniej takie próby były nieudane…

➡️IKNW: Będę się jednak upierał, że nadal jest zbyt mała świadomość wśród mieszkańców w kwestii funkcjonowania spółdzielni. Tak naprawdę w całym tym „zamieszaniu” chodzi o ich pieniądze…
– To jest nasz kolejny cel, aby docierać do jak największej grupy odbiorców. Edukacja i uświadamianie w tym temacie mieszkańców jest bardzo potrzebne. Będziemy wykorzystywać do tego internet, lokalną prasę oraz ulotki informacyjne, które będą trafiać do skrzynek pocztowych. Wierzę, że będzie teraz będzie tylko lepiej i coraz to więcej osób będzie brało czynny udział w zebraniach czy walnych zgromadzeniach. Jestem dobrej myśli.

➡️IKNW: Można spodziewać się w przyszłości kolejnych zmian w strukturach i funkcjonowaniu spółdzielni?
– Ściągnęliśmy niepotrzebny balast finansowy, który ciążył na mieszkańcach przez wiele lat. Teraz czekamy aż nasze zmiany i poprawki statutowe zostaną zatwierdzone przez Krajowy Rejestr Sądowy. Następnie musimy wybrać kompetentne osoby do nowej, siedmioosobowej Rady Nadzorczej, która przyjrzy się pozostałym kosztom, które można jeszcze obniżyć lub całkowicie zniwelować.

➡️IKNW: Mawia się, że „kropla drąży skałę”. Tak w skrócie można opisać to, czego dokonaliście jako komitet.
– Tak, to idealne podsumowanie. Dziękuję wszystkim, którzy uwierzyli w sens naszych działań wielokrotnie nam pomagając. Dziękujemy również za ciepłe słowa, kierowane pod adresem moim i całej grupy inicjującej zmiany.

Rozmawiał Ariel Wojdowski
Fot. własne