#KnurowskieCiekawostki: Prawdziwa twarz „Griszy”…

0
606

#KnurowskieCiekawostki

Wiele osób na świecie ukrywa swoją prawdziwą tożsamość ze względu na popularność. Niektórzy są znani ze swoich pseudonimów, którymi się posługują. Używają ich aby stać się bardziej rozpoznawalnymi jednocześnie pozostając anonimowymi.

Bardzo prawdopodobne, że każdy z nas poznał w swoim życiu osobę, ale nie wie jakie jest jej imię i nazwisko bowiem korzystał z tzw. „ksywki” do komunikacji. Możliwe jest, że część mieszkańców naszego miasta nie zna Arkadiusza Wojdowskiego z imienia i nazwiska, ale jak usłyszą pseudonim „Grisza”, to już wiedzą o kogo chodzi. Ten były pracownik Kopalni Węgla Kamiennego „Knurów” całkiem niedawno obronił swoją rozprawę doktorską.

Zapraszamy na rozmowę z Arkadiuszem Wojdowskim, Doktorem Nauk Społecznych i Administracji, który opowie o ciągłej chęci nabywania wiedzy, pracy doktorskiej, o książkach, które napisał, górnictwie oraz o silnej więzi z Knurowem.

➡️iKnurów.pl: Na początku grudnia uzyskałeś tytuł Doktora Nauk Społecznych i Administracji. Skąd decyzja o podjęciu studiów? Swoją edukację kontynuowałeś dość późno.
Dr Arkadiusz Wojdowski – Na studia zapisałem się w wieku 42 lat razem z moją świętej pamięci córką. Najpierw były studia licencjackie o profilu: Dziennikarstwo i komunikacja społeczna, następnie przyszedł czas na „magisterkę” na kierunku Public Relations. Zawsze lubiłem się uczyć, nabywać wiedzę. Porównałbym to, do codziennego picia kawy i herbaty – weszło mi to w krew. Studiowanie to było moje marzenie, które udało się spełnić. Kiedyś zaniechałem kontynuowanie nauki ze względu na pracę, ale postawiłem sobie za cel uzyskania tytułu naukowego. Interesowałem się politologią oraz historią i pewnego dnia podjąłem decyzję o rozpoczęciu studiów doktoranckich na Uniwersytecie Śląskim na kierunku Nauki o polityce.

➡️iKnurów.pl: Twoja rozprawa doktorska brzmiała: „Działalność socjalna w warunkach politycznych 1945-1989 – skala lokalna na przykładzie kopalni „Knurów”. Co zaważyło, że akurat wybrałeś taki a nie inny temat pracy dyplomowej?
– Praca doktorska była pewnym hołdem dla mojego miasta i zakładu pracy, w którym spędziłem 32 lata. Postanowiłem pokazać jak wyglądała działalność socjalna w tamtych latach. Swego czasu pełniłem rolę Przewodniczącego Komisji Socjalnej czy Przewodniczącego Komisji Mieszkaniowej. Byłem wówczas pochłonięty tą działalnością i nadarzyła się okazja przedstawić jak to funkcjonowało. A dlaczego wybrałem lata 1945-1989? Dlatego, że jest to spory zakres działalności socjalnej nie tylko kopalni, ale innych dużych zakładów pracy w tamtym okresie i pomyślałem, że warto tę tematykę przybliżyć.

➡️iKnurów.pl: W swojej pracy dyplomowej poruszyłeś kilka ciekawych wątków dotyczących Knurowa i największego zakładu pracy w mieście w okresie PRL-u. Przedstawiłeś i omówiłeś między innymi kwestię życia społecznego mieszkańców oraz temat strajku w kopalni „Szczygłowice” z początku lat 80-tych.
– Wbrew pozorom był to ciężki okres dla polskiego górnictwa. Kopalnie co prawda w miarę sprawnie organizowały pracownikom „życie po pracy” przez wielotematyczne kółka zainteresowań, prężnie działający Dom Kultury, kluby sportowe i wiele podobnych. Nikt nie miał prawa się nudzić, a mieszkańcy chętnie garneli się do dodatkowych zajęć czy wydarzeń. Fakt, poruszyłem także temat strajków na kopalni „Szczygłowice”, ponieważ w tamtym okresie wprowadzano system czterobrygadowy, który nie został przyjęty entuzjastycznie. Na kopalni „Knurów” strajki się nie odbywały, pracownicy podchodzili do tego tematu z rezerwą, ale nie byli zadowoleni z takiego rozwiązania. W Szczygłowicach pracownicy postanowili jasno wyrazić swoje niezadowolenie. Tam problem nie był o tyle społeczny, co bardziej miał charakter polityczny. Górnicy nie popierali myśli przewodniej ówczesnej władzy.

➡️iKnurów.pl: Całe życie zawodowe poświęciłeś górnictwu. Jak wspominasz tamten okres? Co było trudniejsze: zjazd na dół na kopalni czy obrona rozprawy doktorskiej?
– Z każdym tematem, z którym człowiek musi się zmierzyć w życiu podejmuje różnego rodzaju ryzyko. Przez te 32 lata spędzone na kopalni pozwoliły mi się zmierzyć z sytuacjami trudnymi, nerwowymi, stresogennymi. My górnicy wspominając swoją pracę staramy się pamiętać tylko dobre chwile. Co było trudniejsze? Nie da się tego porównać. Zarówno pod ziemią jak i podczas obrony rozprawy doktorskiej trzeba było zachować spokój, zastanowić się przed podjęciem decyzji i myśleć pozytywnie.

➡️iKnurów.pl: Mocno angażujesz się w życiu publicznym. Jesteś Honorowym Dawcą Krwi z wieloma odznaczeniami oraz członkiem Polskiego Czerwonego Krzyża. Zawsze chciałeś pomagać innym ludziom?
– Z opowieści rodziców wiem, że gdy byłem niemowlęciem uratowano mi życie dzięki transfuzji krwi. Gdy poznałem tę historię postanowiłem, że odpłacę to wszystko swoją „darowizną” czyli krwią pomagając innym osobom w potrzebie. Taka pomoc jest potrzebna, słuszna i bezinteresowna, bo taka powinna być. W swoim życiu oddałem 65 litrów krwi. W PCK brałem udział w wielu eventach i w miarę możliwości robię to do dziś.

➡️iKnurów.pl: Napisałeś także dwie książki w tym jedną związaną z Knurowem. W pierwszej z nich poruszyłeś temat internowania i deportacji knurowian do ZSRR w 1945 roku. Skąd u Ciebie zamiłowanie do historii lokalnej?
– Tym tematem zainspirował mnie dr hab. prof. Zygmunt Woźniczka. To między innymi w Knurowie rozgrywały się dramatyczne historie Ślązaków. W Szkole Podstawowej nr 2 był tzw. „obóz przejściowy” a łagodniej mówiąc więzienie, z którego później wywożono mieszkańców miasta w tym górników do Związku Radzieckiego. Temat mnie bardzo zaciekawił, a z racji, że sam byłem górnikiem postanowiłem się w niego zagłębić i przedstawić losy więźniów. To też swego rodzaju hołd dla tych osób, którzy już nigdy tutaj nie wrócili a w pamięci Knurowa pozostali. W tej książce również przedstawiłem historię pierwszego powojennego dyrektora kopalni „Knurów”, który przeżył deportację i udało mu się wrócić do naszego miasta.

➡️iKnurów.pl: Druga książka jest poświęcona tematyce górniczej.
– Ta publikacja jest owocem mojej drugiej specjalizacji czyli Public Relations. W tej książce przedstawiłem rolę rzecznika prasowego w górnictwie na podstawie Kompanii Węglowej. Opisałem tam różne sytuacje kryzysowe, między innymi wypadek na kopalni „Halemba”. Praca rzecznika prasowego to nie tylko kontakt z mediami, ale także współpraca z samorządami, kopalnią czy firmami zewnętrznymi.

➡️iKnurów.pl: Jest szansa, że napiszesz trzecią książkę? Myślę, że wielu knurowian z chęcią przeczytałoby o działalności społecznej kopalni „Knurów” w czasach PRL-u.
– Myślę o tym. Chciałbym tutaj wejść w współpracę z władzami miasta, aby moja praca doktorska została wydana wspólnie w formie książki. Jak będzie? Pożyjemy, zobaczymy…

➡️iKnurów.pl: Twoją pasją jest piłka nożna. Jesteś kibicem Górnika Zabrze oraz Concordii Knurów. Choć nigdy nie zostałeś piłkarzem, to byłeś częścią knurowskiego klubu.
– Piłka nożna zawsze była moją pasją. Zostało mi to przekazane w genach od ojca, który także był kibicem Górnika czy Concordii (wtedy Górnika Knurów – przyp. red.). Mogłem zostać piłkarzem, jednak gdzieś zabrakło konsekwencji. Do dzisiaj bardzo przeżywam zwycięstwa, porażki. Czasami wolę odpuścić transmisję meczu aby szanować swoje zdrowie (śmiech). Zawodowym piłkarzem nigdy nie zostałem, ale miałem swój „epizod” jako działacz. W Concordii Knurów przez kilka lat pełniłem rolę przewodniczącego komisji rewizyjnej.

➡️iKnurów.pl: Dzisiaj jesteś już na emeryturze. Czy dawni koledzy z pracy nie zadawali pytań dotyczących w stylu: „Po co górnikowi studia podyplomowe?”
– Gdy rozpoczynałem studia doktoranckie spotkałem się z dr. hab. prof. Marianem Mitręgą, moim późniejszym promotorem, który zadał mi to samo pytanie. Ja odpowiadam tak: Nie można wkładać górników w jeden schemat. Jedni podnoszą swoje wykształcenie z potrzeby chwili, inni z pasji, a pozostali zostają przy tym co mają. Dla mnie był to cel, który chciałem osiągnąć, a komentarzami się nie przejmowałem. Wielokrotnie musiałem się mierzyć z tym pytaniem, ze strony kolegów z pracy czy nawet studentów. Udowodniłem, że nawet górnik może „bawić się” w doktorat z pozytywnym skutkiem.

➡️iKnurów.pl: W 2018 roku starałeś się o mandat radnego w wyborach samorządowych. Nieskutecznie…
– Nie wszyscy zawsze będą zwycięzcami (śmiech). Wynik, który osiągnąłem nie przyniósł wstydu, sporo osób na mnie zagłosowało. Mogło być lepiej, pogratulowałem tym, którzy byli lepsi i zasiadają dzisiaj w Radzie Miasta. Może, gdyby na listach wyborczych zamiast mojego imienia i nazwiska widniało przezwisko „Grisza” wynik byłby lepszy (śmiech).

➡️iKnurów.pl: Posiadasz w swoim dorobku wiele odznaczeń miejskich oraz państwowych. Niewielu wie, że jedno z nich otrzymałeś z rąk samego Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego.
– Od Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego dostałem Srebrny Krzyż Zasługi za działalność w honorowym krwiodawstwie oraz w PCK. Posiadam także odznakę „Honorowy Dawca Krwi – Zasłużony dla Zdrowia Narodu”, którą najbardziej cenię.

➡️iKnurów.pl: Często wspominasz o swojej silnej więzi z Knurowem. Gdy mówisz Knurów, to co myślisz?
– Myślę: To całe moje życie! Mieszkam tutaj od dzieciństwa, tutaj założyłem rodzinę, tutaj kształtowała się moja osobowość i jest to moje miejsce na ziemi. Mimo wszechobecnego smogu, to tutaj oddycha mi się najlepiej. Gdy wyjeżdżam w góry lub inny zakątek kraju mam problem z oddychaniem (śmiech).

➡️iKnurów.pl: Jakie plany na przyszłość?
– Odpocząć (śmiech). Tak na poważnie, to życie pokaże. Mam jeszcze pewne cele, które chciałbym zrealizować, ale jest za wcześnie by o nich mówić. Snujemy plany, a życie potrafi je brutalnie weryfikować. Mam już też swoje lata i do pewnych tematów podchodzę z dystansem.

Rozmawiał Ariel Wojdowski