#KnurowskieCiekawostki: Nie byłoby Scholi Cantorum gdyby nie postać prof. Jerzego Pogockiego

0
450

#KnurowskieCiekawostki

Knurów znany jest z utalentowanej młodzieży, która po czasie wypływa na szerokie wody świata jako sportowcy, artyści, aktorzy czy muzycy. Nasze miasto przez wiele lat było także rozsławiane przez chór mieszany działający przy I Liceum Ogólnokształcącym im. Ignacego Jana Paderewskiego w Knurowie. Schola Cantorum została założona w 1967 roku. Odtąd odnosiła wiele sukcesów krajowych jak i międzynarodowych. Dawniej członkami chóru byli wyłącznie licealiści, dziś w próbach uczestniczą również studenci a nawet młodzież gimnazjalna.

Przez ponad 50 lat jego istnienia chór rozwijał się i wykonywał utwory w różnym stylu i tematyce. Melodie śpiewa się także w językach obcych takich jak: łaciński, angielski, francuski, hiszpański czy jidysz. Są to utwory sakralne, patriotyczne, melodie tradycyjne oraz rozrywkowe.

Nie byłoby Scholi Cantorum gdyby nie postać prof. Jerzego Pogockiego. To on powołał do życia chór, który przez lata rozsławiał małą miejscowość z Górnego Śląska i był wizytówką miasta. Maestro Pogocki całkiem niedawno skończył 90 lat, ale nadal emanuje radością życia i dobrym zdrowiem.

Zapraszamy na rozmowę z Profesorem Jerzym Pogockim, który opowie między innymi o założeniu Scholi Cantorum, o tym jak uczył górników śpiewu chóralnego, czy o spotkaniu z Papieżem Janem Pawłem II.

➡️IKNW: Panie Profesorze skończył Pan niedawno 90 lat. Jak zdrowie?
Prof. Jerzy Pogocki – To bardzo trudne pytanie, ponieważ wszystko zależy od pogody i od wielu innych czynników (śmiech). Jak na swój wiek czuję dosyć dobrze.

➡️IKNW: Proszę powiedzieć, jakie to jest uczucie stworzyć chór, który odniósł wiele sukcesów krajowych jak i międzynarodowych?
– Cudowne. Przede wszystkim chciało się pracować, zwłaszcza młodzieży. Każdy powrót z zagranicznych wojaży był okraszony sukcesem. To bardzo mnie mobilizowało mnie i członków chóru. Zwiedziliśmy wiele pięknych miejsc na świecie.

➡️IKNW: Czy zakładając chór Schola Cantorum w 1967 roku przypuszczał Pan, że stanie się on tak rozpoznawalny w kraju i na świecie?
– Absolutnie nie. Miałem obawy jak do tego pomysłu założenia chóru podejdzie młodzież, czy ma on w ogóle rację bytu. Początki były bardzo trudne, nie było warunków pracy, ćwiczyliśmy na sali gimnastycznej, nie było np. krzeseł. Wszystko trzeba było samemu organizować. Ówczesny dyrektor szkoły zmienił plan dydaktyczny tak, że wszystkie klasy kończyły swoje zajęcia po piątej lekcji by móc ćwiczyć. Pierwsze próby odbywały się tylko w poniedziałki, potem udało się „wywalczyć” piątki i wszystko dobrze funkcjonowało. Pojawiły się pierwsze występy a przy tym pierwsze sukcesy m.in. w województwie. Najważniejsze było to, że nasz Knurów, a przede wszystkim rodzice byli dumni ze swoich pociech a młodzież chętna by należeć do chóru.

➡️IKNW: Jest jakiś konkurs lub festiwal, który zapadł Panu głęboko w pamięci?
– Wyjazd do Włoch. Gdy nasz Papież Jan Paweł II dowiedział się o naszym pobycie we Włoszech, ponieważ byliśmy jedynym chórem z Polski na konkursie, który w dodatku osiąga takie laury postanowił zaprosić nas do siebie do Watykanu. To było duże wyróżnienie zarówno dla mnie jak i dla całego chóru Schola Cantorum.

➡️IKNW: W latach 1955-1970 pracował Pan w Zasadniczej Szkole Górniczej KWK „Knurów” gdzie prowadził Pan m.in. 100-osobowy chór męski. Jak z potencjalnych górników robi się chórzystów? Wśród nich było sporo talentów?
– To była młodzież mieszkająca w internacie z różnych rejonów Polski. Chłopcy byli bardzo zdolni i chętni do współpracy. Swoją drogą było to bardzo ciekawe zjawisko. Wiem, że kilku uczniów postawiło na śpiew rezygnując z pracy w kopalni.

➡️IKNW: Jakie były stosunki z innymi chórami podczas różnego rodzaju festiwali? Była wyczuwalna rywalizacja czy raczej bardzo przyjazne nastawienie?
– Jadąc na festiwal czy konkurs nie myślisz o tym czy go wygrasz. Chcesz dobrze zaśpiewać repertuar utworów, które przygotowaliśmy i to było najważniejsze. Nie było takiej rywalizacji między chórami, każdy chciał jak najlepiej się zaprezentować. Dla Scholi Cantorum sam wyjazd zagraniczny był sporym sukcesem. Towarzyszyły nam problemy organizacyjne, brak funduszy, brak wsparcia ze strony władz, bo każdy pamięta jakie to były czasy. Władze tak samo jak my bały się, bo wyjeżdżaliśmy na „zachód”, dla nas był to inny świat, a dla rządzących wiadomo, spory problem.

➡️IKNW: Zdarzało się Panu dyrygować łączonymi chórami. Jak współpracowało się Panu z osobami, z którymi na co dzień się nie ćwiczyło? To duże wyzwanie?
– Repertuar był wszystkim powszechnie znany. Kiedyś dyrygowałem chórami z Irlandii czy z Chin, do tego polscy chórzyści. Nie było w tym żadnego problemu, ponieważ muzyka łączy nawet jeśli chodzi o kwestie międzynarodowe. Nie sprawiało problemu to czy musimy śpiewać po angielsku czy za pomocą łaciny. Chórzyści to społeczność odpowiednio przygotowana do śpiewu w każdych warunkach i w każdym języku.

➡️IKNW: Interesuje się Pan nadal losami swojego dziecka jakim jest chór Schola Cantorum?
– Oczywiście. Nadal mnie zapraszają na różne koncerty i jeśli tylko czas pozwoli, to się na nich pojawiam. Próbuję się dowiadywać o losach chóru, jakie postępy zostały poczynione, jaki obecnie repertuar wykonuje.

➡️IKNW: Skąd się wzięła u Pana pasja do muzyki?
– To dzięki rodzinie. Dziadek czy ojciec byli muzykami, co prawda amatorami, ale muzyka, śpiew w moim domu były na porządku dziennym. Zostało mi to zaszczepione i chciałem to kontynuować.

➡️IKNW: W 1987 roku został Pan przyjęty przez Ojca Św. Jana Pawła II w Watykanie. Jakie wrażenia Panu towarzyszyły?
– Byłem podekscytowany, ale spokojny. Nasza chóralna młodzież była spięta, trochę zestresowana ale bardzo zadowolona. Sama rozmowa z Papieżem była bardzo przyjemna, trochę sobie tam pogadaliśmy (śmiech).

➡️IKNW: Pana wielką pasją pozamuzyczną jest turystyka. Ulubione miejsce, które Pan odwiedził?
– Założyłem sobie w życiu, że nie będę wracał do tego samego miejsca kolejny raz. Wolałem podróżować dalej, zmieniać kontynenty i dzięki temu odwiedziłem ponad 80 krajów nie licząc Europy. Więc nie mam takiego ulubionego miejsca, każde było na swój sposób piękne.

➡️IKNW: Osiągnięcia Chóru „Schola Cantorum” zostały opisane w 12 pracach magisterskich i licencjackich. Jedna z nich zatytułowana „Pasje śpiewacze oraz działalność społeczno-wychowawcza nauczyciela wychowania muzycznego” została obroniona w Górnośląskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Mysłowicach, dotyczyła osoby Pana osoby.
– Jeśli dobrze pamiętam, to ta osoba nie śpiewała w chórze, mieszkała chyba w Kamieniu koło Rybnika. Byłem bardzo zaskoczony, że akurat głównym motywem pracy była moja osoba, do tej pory pisano tylko o chórze. Było to bardzo przyjemne doświadczenie. Ta osoba często mnie odwiedzała w trakcie pisania pracy, ale także już po obronie.

➡️IKNW: Jak Pan widzi przyszłość muzyki chóralnej? W obecnych czasach każdy może śpiewać, nawet nie mając talentu, a wszystko dzięki Auto-Tune’owi, którego używa się do korekcji wysokości dźwięku i głosu ludzkiego.
– W związku z pandemią nastąpiła kompletna dezorganizacja. Podejrzewam, że nie każdy chór się odrodzi ponownie i będzie funkcjonować jak wcześniej. Mimo cudów techniki, ludzie nadal interesują się śpiewem chóralnym, z tego co wiem młodzież nadal się do tego garnie. Może w mniejszej ilości niż kiedyś, ale jest nadzieja, która się tli.

➡️IKNW: Jakie cechy musi mieć dobry chórzysta?
– Wytrwałość i pasja. To dwie najważniejsze cechy. Próby chóru odbywały się zazwyczaj po godzinach lekcyjnych, często w weekendy, a profitów w szkole z tego nie było. Jeśli te dwie cechy są, dojdzie do tego zaangażowanie i chęć do śpiewu, to można stać się dobrym chórzystą.

➡️IKNW: Jaki jest najtrudniejszy element w technice śpiewania?
– Wszystko da się wyćwiczyć, ale ważna jest muzykalność. Trzeba był wrażliwym na muzykę i uzdolnionym muzycznie. Należy także posiadać umiejętność słuchania. Bez tego byłoby ciężko stworzyć chór. Dobry dyrygent wie co trzeba zrobić, aby chór brzmiał równomiernie i wie jak należy pokierować barwą głosu danego śpiewaka by wszystko dobrze było słyszalne i miało odpowiednią jakość. Wszystko jest kwestią sumiennej pracy i wytrwałości w tym co się robi. Każdy element w technice śpiewu można odpowiednio wytrenować.

➡️IKNW: Czym dzisiaj zajmuje się maestro Jerzy Pogocki?
– Od czasu do czasu sięgam po nagrania z różnych festiwali, konkursów i słucham jak nasz chór śpiewa. Podchodzę do tych nagrań bardzo krytycznie często porównując do innych chórów. Wtedy przychodzi taka refleksja, że jednak pewne utwory w wykonaniu chóru Schola Cantorum wyszły bardzo dobrze, że praca została dobrze wykonana.

➡️IKNW: W imieniu Czytelników iKnurów życzę Panu profesorowi dużo zdrowia.
– Dziękuję serdecznie i pozdrawiam gorąco byłych jak i obecnych chórzystów Schola Cantorum.

Rozmawiał Ariel Wojdowski