#KnurowskieCiekawostki: Knurowianin na linii frontu… Wojciech Bojanowski

0
910
Praca dziennikarza nie sprowadza się tylko do poszukiwania i opracowywania materiałów prezentowanych w środkach masowego przekazu. To także misja, podczas której ryzykuje się własne życie. Kilka dni temu bardzo głośno zrobiło się o korespondencie stacji TVN24, któremu w trakcie łączenia na żywo, gdy relacjonował wydarzenia z inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainie, nad głową przeleciały rakiety, które trafił w budynek sąsiadujący z wieżą telewizyjną w Kijowie.
Wojciech Bojanowski – bo o nim mowa – to znany i ceniony dziennikarz od zadań specjalnych. Bojanowski swoje młodzieńcze lata spędził się w Knurowie, gdzie się wychowywał i dorastał. Gdy dziennikarz zdobył w 2020 roku nagrodę Grand Press za Reportaż Telewizyjny „Niech toną” o obojętności Europy wobec dramatu uchodźców, podczas odbioru statuetki podziękował rodzicom i pozdrowił miejscowość, w której się wychował. Przy różnych okazjach często podkreśla swoje związki z Knurowem.
 
Bojanowski urodził się w roku 1984. Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie gdzie ukończył kierunek Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Od 2007 roku związany z TVN i TVN24. Autor wielu reportaży i filmów dokumentalnych. Zajmuje się tematyką zagraniczną i dziennikarstwem śledczym. Jego najbardziej znanymi reportażami oprócz wcześniej wspomnianym „Niech toną” są: „Droga przez piekło” – dokument o migrantach, uchodźcach i polskich kierowcach, „Śmierć w komisariacie” – reportaż o śmierci Igora Stachowiaka, „Brazylijska wojna futbolowa” – dokument o gangach narkotykowych i przygotowaniach Brazylii do Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2014 roku, czy „Słowiańska gra w wojnę” – reportaż o wojnie domowej w Donbasie na Ukrainie w 2014 roku.
Relacjonował wydarzenia z Brazylii, Nepalu, Kolumbii, Senegalu czy Tajlandii. Wojciech Bojanowski zanim został dziennikarzem telewizyjnym, pisał reportaże prasowe, między innymi dla „Newsweeka” czy „Dużego Formatu”. Tuż po słynnej relacji na żywo podczas ostrzału budynku w pobliżu wieży telewizyjnej w Kijowie, którą oglądali widzowie, Bojanowski postanowił szybko uspokoić internautów publikując wpis na swoim Instagramie: „Kiedy nagrywaliśmy dziś w Kijowie jeden z posterunków Gwardii Narodowej, nad głowami przeleciały nam dwie rakiety typu Cruise, które trafiły w gmach ukraińskiej telewizji na Babim Jarze. Zginęło pięciu cywilów, pięć kolejnych osób zostało rannych. Na dziś kończymy już zdjęcia i jesteśmy w bezpiecznym miejscu”.
Wojciech Bojanowski jest nazywany dziennikarskim komandosem. Stara się być w centrum wydarzeń by w sposób rzetelny przekazywać informacje dla widzów. Jako dziecko nie myślał o tym, by być dziennikarzem. Chciał zostać… rolnikiem albo filozofem. Gdy po studiach wyjechał do Warszawy aby znaleźć zatrudnienie w jakiejkolwiek redakcji postanowił zamieszkać w… namiocie. Dziś jest cenionym dziennikarzem. Uważa, że to najpiękniejszy zawód na świecie, choć kilkukrotnie już w swoim życiu zawodowym spojrzał bezpośredniemu zagrożeniu utraty życia czy zdrowia prosto w oczy.
Wojciech Bojanowski nadal przebywa w Kijowie, skąd relacjonuje przebieg inwazji Rosji na Ukrainę.
 
AW
Tekst powstał na bazie materiałów prasowych
Fot. Kadr z TVN24
 
 
 
Wojciech Bojanowski zauważył pocisk na chwilę zanim uderzył on w cel.
Fot. Kadr z TVN24