Na pierwszą wizytę u neurologa udaliśmy się, gdy Kajtuś miał 11 miesięcy, ale usłyszałam wtedy, że synek ma czas, że wszystko jest dobrze. Na kolejnej, trzy miesiące później, otrzymałam już skierowanie do szpitala. Wyniki badań nie pozostawiły złudzeń – Rdzeniowy Zanik Mięśni (SMA). Dwa lata później pojawiła się Martyna. O tym, że ona także choruje na rdzeniowy zanik mięśni, dowiedziałam się bardzo szybko. SMA stwierdzono u niej, gdy miała trzy miesiące.

    Dzieci są pod stałą opieką specjalistów i przyjmują leki. Jednak to nic nie zadziała bez odpowiedniej i intensywnej rehabilitacji. Oboje mają każdego dnia minimum po godzinie rehabilitacji, a bywają i takie z większą ilością zajęć. Generuje to ogromne koszty. Lek połączony z intensywną rehabilitacją daję im szansę na lepsze życie. Proszę, pomóż!

Beata, mama