Trudno wskazać dzień, w którym gliwiccy policjanci nie zatrzymaliby nietrzeźwych kierowców lub przynajmniej tych po użyciu alkoholu. Codzienne opisywanie takich ujęć mogłoby czytelników znudzić. Za każdym z przypadków stoją różne historie, a łączy je fakt, że kierujący zachowali się skrajnie nieodpowiedzialnie i narobili sobie poważnych kłopotów. W poniedziałek zatrzymano dwóch nietrzeźwych i czterech po użyciu alkoholu, a podczas weekendu sześciu nietrzeźwych i pięciu po użyciu. Wszystkich czekają sprawy sądowe, grzywny oraz wyroki. Poniżej jedno z wielu zdarzeń, różniące się od innych tym, że prowadzący auto nie zauważył, iż… jedzie na trzech kołach.

W sobotę po godzinie 15.00 ulicą Bojkowską jechał, hałasując i „sypiąc iskrami”, samochód marki Rover. Poruszający się za nim kierowca zareagował wzorowo – zadzwonił pod numer alarmowy, informując o swoim podejrzeniu. Na bieżąco relacjonował też, gdzie się znajduje.

Na miejsce skierowano dwa najbliższe patrole drogówki. Dzięki ciągłej komunikacji ze zgłaszającym policjanci szybko namierzyli pojazd i zatrzymali jego kierowcę. Okazało się, że 34-letni mieszkaniec powiatu rybnickiego, będąc kompletnie pijanym, uszkodził oponę, która spadła z obręczy. Mężczyzna „zawzięcie” zmierzał mimo to ku raz obranemu kierunkowi – chciał wrócić do domu. Jego podróż na trzech kołach, dzięki współdziałaniu stróżów prawa i praworządnego kierowcy, zakończyła się bezpiecznie dla wszystkich uczestników ruchu.

Badania wykazały prawie trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Przy okazji wyszło też na jaw, że 34-latek nie posiadał uprawnień. Jego pojazd został zabezpieczony na policyjnym parkingu.

Teraz zatrzymany zapewne żałuje swego postępowania. Oprócz strat materialnych i grzywien czeka go proces karny oraz wyrok.

Przy okazji trzeba pochwalić zgłaszającego. Dzięki takiej postawie policja może szybko eliminować z dróg kierowców stanowiących poważne zagrożenie dla życia, zdrowia i mienia innych.

Info: KMP Gliwice