Wzorowa i bardzo szybka reakcja postronnych osób nie doprowadziła do tragedii. Tego samego dnia, kierownik pociągu widząc samotnie jadące pociągiem dzieci, nie przeszedł obojętnie, powiadamiając policję, która jak się okazało, prowadziła już czynności poszukiwawcze za 6 i 10-latkami. Natomiast pracownica jednego z punktów usługowych w Toszku, widząc wzmożoną ilość policyjnych radiowozów, pomogła w odnalezieniu 53-latki, która samowolnie oddaliła się ze szpitala psychiatrycznego.

Do sytuacji doszło w piątek, 26 lipca br. Będąca w pracy w jednym z punktów usługowych mieszczących się w Toszku przy ulicy Gliwickiej pracownica, zauważyła większą ilość radiowozów policyjnych przemieszczającą się w okolicy szpitala psychiatrycznego. Domyślając się, że najprawdopodobniej mundurowi kogoś szukają, skontaktowała się z numerem alarmowym, informując o zaistniałej wcześniej sytuacji. Do placówki, w której pracuje, weszła kobieta. Z opisu, jaki przekazała pracownica, miała ona zachowywać się nieracjonalnie. Miała także poprosić o wezwanie taksówki, po czym wsiąść do niej i odjechać w kierunku Pyskowic. Po podanym rysopisie, szybko ustalono, że to 53-latka, która około godziny wcześniej samowolnie oddaliła się ze szpitala psychiatrycznego. Kobieta znajdowała się w stanie zagrażającym jej życiu. Pracownica zapamiętała numer boczny oraz korporację taksówki. Stróże prawa, po nawiązaniu kontaktu z korporacją taksówkarską oraz utworzeniu punktów kontrolnych, zatrzymali pojazd. W jego wnętrzu znajdowała się poszukiwana. Kobieta powróciła do szpitala na dalszą hospitalizację.
Tego samego dnia, po godzinie 20 na telefon alarmowy dodzwonił się kierownik pociągu relacji Gliwice-Opole. Z informacji, jaką przekazał, wynikało, że w pociągu mają bez nadzoru osób dorosłych poruszać się dzieci w wieku około 7 lat – chłopiec i dziewczynka. W tym samym czasie gliwiccy mundurowi rozpoczynali procedurę związaną z zaginięciem dzieci. O fakcie zaginięcia powiadomili rodzice 10-latki, która wraz ze swym 6-letnim kolegą miała pójść tylko do osiedlowego sklepu oddalonego o kilka metrów od ich miejsca zamieszkania. Rodzice, po krótkiej chwili bezowocnych poszukiwań zawiadomili służby. Po dojechaniu na miejsce, w pociągu stróże prawa ustalili, że to poszukiwani małoletni, przebywający pod kontrolą pomocnego kierownika pociągu. Dzieci powróciły do swych opiekunów.
Gliwiccy policjanci kierują słowa uznania za obywatelską postawę świadków, którzy zareagowali na niecodzienną sytuację, w jakiej się znaleźli. Ich zdecydowana reakcja pozwoliła odnaleźć osoby, które znajdowały się w sytuacji, która mogła zagrozić ich życiu i zdrowiu. Pamiętajmy, że nawet anonimowa informacja przekazana policjantom, może uratować czyjeś życie.

Info: KMP Gliwice