Historyczna wizyta widziana trochę inaczej

0
465

Warszawa 6 lipca 2017 r

Z pewnością odwiedziny prezydenta Donalda Trumpa w dniu 6 lipca 2017 roku w Polsce można określić wizytą wielkich nadziei i utrwalania przyjaźni.
Ważna dla obydwu narodów.
Dowodem na to, że tak właśnie jest, była z pewnością wypowiedź naszego szacownego gościa. Pierwsze wrażenia po wypowiedzi prezydenta Trumpa są bardzo pozytywne, echa tych opinii docierają do nas z wielu źródeł, są jednak sprawy, które nam uciekają w obliczu czy to ważnych osobistości czy też wydarzeń, które bezpośrednio ich dotyczą. Tak było i jest tym razem i to o nich należy także wspomnieć. Warto podkreślić zaangażowanie służb porządkowych i policji, na długo przed rozpoczęciem uroczystości.

Policjanci odpowiadali na wiele pytań dotyczących poruszania się po mieście podczas wizyty prezydenta Trumpa. Można było odnieść wrażenie, że wszystko odbywa się dokładnie według precyzyjnego planu opracowanego przez obydwie strony, zarówno gospodarzy czyli stronę polską jak Amerykanów.
Wydaje się jednak, że być może w natłoku ważnych spraw zapomniano o tych podstawowych związanych z ludźmi, zbyt mało było punktów sanitarnych na ulicach bądź w pobliżu dużych skupisk ludzkich. ludzie czekający na przejazd prezydentów obu państw oczekiwali na tą chwilę od wczesnych godzin rannych, tam też powinno się pomyśleć o dostarczaniu na miejsce wody a także zainstalowaniu przenośnych punktów gastronomicznych. Jednym z takich smutnych przykładów niech będzie los grupy ze Zgorzelca, ludzie ci podróżowali całą noc, niestety mimo zaproszeń, które posiadali nie dane im było zobaczyć osoby prezydenta. W skwarze cierpliwie oczekiwali na przejazd kolumny na ulicach Warszawy.
Warto wspomnieć, o miłym akcencie którego sprawcami byli żołnierze amerykańscy. W tłumie podążającym w kierunku bramek kontrolnych pojawili się żołnierze armii Stanów Zjednoczonych, na pytanie dlaczego tłoczą się, a nie idą poza kolejką ze zdziwieniem odparli, przecież jesteśmy z wami, i chcemy z wami pozostać, nie jesteśmy na służbie. Tuż za nimi grupa z Zabrza niosła transparent z napisem, „Szczęść Boże Ameryce i Polsce God Bless USA&Poland”, od tej pory żołnierze nie odstępowali od tej grupy robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia. Wydaje się, że to nic nie znaczący mały epizod a jednak miał on wielkie znaczenie i oby tak ważnym pozostał.
Polska zawarta w trzech symbolach;
Trzy osoby trzymające w rękach tyleż samo obrazów, każdy z nich pozornie zupełnie inny, na pytanie co one miałyby oznaczać, osoby te odpowiedziały; To Polska w trzech symbolach zawarta. To samo co w sercu, nasi żołnierze mają na sztandarze, a dziś podczas wizyty, która jest nadzieją dla nas wszystkich, także Amerykanów należy o tych symbolach przypominać.

To tylko kilka, z wielu przykładów, ludzkich zachowań w dniu tej szczególnej wizyty. Kto wie czy nie tak samo ważnych jak ważna była wizyta amerykańskiego prezydenta i jego wypowiedź. Wybór miejsca spotkania Prezydenta USA Donalda Trumpa ze społeczeństwem był jak najbardziej właściwy, jednakże kontynuacja drugiej części uroczystości, którą przewidziano w okolicach Stadionu Narodowego miała pewne słabe strony. Przemieszczenie się tłumu ludzi do tej dzielnicy Warszawy przysporzyło wiele problemów, szczególnie osobom z zewnątrz.

Konieczność przedostania się do tej części miasta metrem, które dla wielu wydaje się być miejscem odkrywania kolejnych życiowych zagadek, a przy tym brak możliwości zakupu biletu spowodowana awarią automatu, dwie przesiadki by dostać się na miejsce, coś tu chyba nie zadziałało. Można było domyślić się, że tego dnia nastąpi z wiadomych przyczyn oblężenie podziemnej kolejki…
Na miejscu uczestnicy plenerowej imprezy, która odbywała się w sąsiedztwie warszawskiego stadionu czuli się jak na rozgrzanej patelni zaś żwirowa nawierzchnia nie pomagała raczej w zwiedzaniu, (i ani centymetra zacienionego miejsca, trzeba pamiętać o tym, iż większość uczestników walczyła ze słońcem od dobrych kilku godzin podczas uroczystości powitania pana prezydenta) ..
Sam piknik był wspaniałą możliwością poznania ciekawych ludzi a także sprzętu wojskowego którym posługują się żołnierze zaprzyjaźnionych armii na co dzień. Uzbrojenie prezentowali żołnierze amerykańscy, żołnierze w mundurach brytyjskich sił zbrojnych, żołnierze rumuńscy a także Polacy. W punkcie ratownictwa medycznego można było zapoznać się z wieloma sposobami ratowania ludzkiego życia, także wtedy, kiedy zachodzi potrzeba nagłej pomocy na linii frontu.

Swój sprzęt prezentowali funkcjonariusze ŻW, wojsk rakietowych, jednostek specjalnych w tym jednostki GROM, pancerniacy, wojska lotnicze a na stanowisku MW, można było dowiedzieć się wszystkiego o dzisiejszej marynarce wojennej, jej potrzebach, możliwościach i oczekiwaniach.
Na piknik przybył Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz. Podczas spotkania wspominał o naszych sojuszniczych zobowiązaniach Polski jako przodującego członka NATO, naszej współpracy z armią Stanów Zjednoczonych oraz rosnącym znaczeniu naszej armii. W programie spotkania przewidziano także wypowiedź oficera jednostek specjalnych, który podczas swojego wystąpienia wspominał o sytuacji na froncie, kiedy to niejednokrotnie żołnierze amerykańscy stają w obronie życia polskich żołnierzy i odwrotnie. Żołnierze walcząc niejednokrotnie do ostatka, tym samym dają dowód wierności żołnierskiej przysięgi, a także zwyczajnej, a w tym przypadku należałoby chyba użyć słowa nadzwyczajnej ludzkiej wartości.
Wizyta prezydenta USA przebiegła w charakterze wielkiej powagi, jak bardzo była ona potrzebna, świadczyć mogły chociażby tablice rejestracyjne autokarów, na których widniały znaki wszystkich regionów naszego kraju.
To wizyta wielkich nadziei powtarzano, a nadzieja wypisana była na twarzach, przybywających by powitać prezydenta a także wtedy kiedy słuchano Jego wypowiedzi. Podziwiano znajomość historii prezydenta, często z ust zagranicznych gości usłyszeć można było słowa – znów opatrzność nad wami czuwa – zdobyliście wspaniałego silnego przyjaciela – nie zmarnujcie tej szansy. Byli i są tacy którzy porównują wizytę Donalda Trumpa z wizytą Jana Pawła II – w trudnym ongiś dla Polski czasie…
Podczas jednodniowej wizyty prezydenta Trumpa doszło niestety do przykrego incydentu. Zgromadzeni na Placu Krasińskich ostro zademonstrowali swoje niezadowolenie, a skierowane ono było na osobę Lecha Wałęsy. Premier Beata Szydło w komentarzu do tego zdarzenia miała powiedzieć; […]Emocje w polskiej polityce powinny zostać wygaszone. W Polsce poziom emocji na publicznych zgromadzeniach jest zbyt wysoki[…] https://wiadomosci.wp.pl/premier-szydlo-zabrala-glos-ws-wygwizdania
Jest także wiele opinii mówiących, że tego rodzaju reakcje budzą się wtedy, gdy sprawy wydają się być nie do końca wyjaśnione, a wątpliwości co do tego, prędzej czy później budzą w społeczeństwie na początku dyskusje, które niejednokrotnie kończą się społecznym niezadowoleniem w takiej czy innej formie…. skoro tak, to coś tu chyba jednak jest na rzeczy…
Czy wizyta amerykańskiego prezydenta może być uznana za sukces Polski? Z pewnością można chyba mówić o wielkiej dla nas szansie, czy jednak uszanujemy tą możliwość, zależeć będzie od nas samych.

Relacja : Tadeusz Puchałka