GLIWICE – u d o s t ę p n i j‼️
OTOZ Animals z Gliwic z końcem roku prawdopodobnie będzie musiał zakończyć działalność, chyba, że stanie się cud…

„Prosimy, pomóż nam opłacić długi, za leczenie i ratowanie życia zwierząt” – apelują wolontariusze.
„Prosimy, pomóżcie nam nadal walczyć o zwierzęta. Niech lata naszego smutku, złości, łez, ale przede wszystkim doświadczenia, nie odejdą w zapomnienie.
Rocznie jeździmy na kilkaset interwencji. Miesięcznie leczymy kilkadziesiąt zwierząt! Tylko w zeszłym pod naszą opiekę trafiło 213 zwierząt.
Myśleliśmy, że najważniejsze są chęci, że nasze silne serca, chociaż popękane na milion kawałków, uniosą każdy ciężar i nie przestaniemy nigdy stawać w obronie zwierząt. Od wielu lat niemal codziennie zmierzamy się z widokiem okrucieństwa, bólu i cierpienia zwierząt. Nasza codzienność interwencyjna przeplata się w opiece nad naszymi podopiecznymi, pomoc w leczeniu, sterylizacjach, kastracjach i występowaniu przed sądem domagając się sprawiedliwości za krzywdę zwierząt.

Nagle stajemy pod ścianą, kiedy dogania nas niemoc i bezradność, która rozbija się o finanse. Czy rok 2019 będzie ostatnim rokiem naszej działalności? Wszystko wskazuje, że tak.

Ratujemy także dzikie zwierzęta, pod nasze skrzydła trafiały m.in. sarny, dziki, jeże. Nie brakuje także psów, kotów, na których ratowanie leczenie miesięcznie wydajemy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wiele z odebranych zwierząt jest nieadopcyjnych – przed nimi miesiące opieki behawioralnej. Są też psy stare, schorowane, dla większości niewidzialne, ale nie dla nas i chociaż chcemy im pomóc, wszystko znowu rozbija się o pieniądze.

Robimy wszystko, co w naszej mocy, by udzielać pomocy każdemu zwierzęciu, które czeka na ratunek.

Mamy zwierzęta w hotelach i nieopłacone rachunki w lecznicach na kilka tysięcy złotych. Błagamy o pomoc. Nasze konto jest puste. Mamy dopiero wrzesień, a do końca roku zostało jeszcze kilka miesięcy… Nie wiemy już, co robić i jak utrzymać te zwierzęta. Nie wyobrażamy sobie chwili, gdy pojedziemy na interwencje, cierpiące, chore zwierzę będzie potrzebować pomocy, a my nie jej udzielimy, bo nie będzie czym zapłacić i za co uratować tego życia…

Nasza działalność to wolontariat. Za pracę, którą wykonujemy na rzecz zwierząt w wolnych chwilach nie pobieramy żadnego wynagrodzenia. Jeździmy na interwencje po swojej pracy zawodowej często do bardzo późnych godzin nocnych. Współpracujemy z policją, strażą miejską, schroniskami i innymi organizacjami.

Chcemy to nadal robić, aby na świecie było mniej cierpienia, ale bez Waszej pomocy nie będziemy w stanie. Chociaż „chcemy” to mało powiedziane. Gdzieś w głębi serca czujemy, że musimy, że jesteśmy to winni zranionym zwierzętom. Dlatego, mimo że nie ma trudniejszej pracy niż pomaganie, nie przestajemy tego robić. Ale niektórych rzeczy nie przeskoczymy bez Waszej pomocy… Błagamy o Wasz ratunek!”

41 1240 4302 1111 0010 5992 3319
w tytule „walka o przetrwanie”

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/walkaoprzetrwanie