Pomimo braku finansowania kardiologii inwazyjnej w Gliwicach lekarze ratują życie pacjentów. Trwa wymiana korespondencji  między Miastem Gliwice a Narodowym Funduszem Zdrowia w tej sprawie.

Na oficjalne pisma kierowane do prezesa NFZ-u w Warszawie odpowiada on raz osobiście, innym razem przekazuje sprawę do śląskiego oddziału w K atowicach. Argumenty Funduszu są za każdym razem inne, a uzasadnienia – sprzeczne. Kwestia zapewnienia mieszkańcom Gliwic i powiatu gliwickiego wysokospecjalistycznej opieki kardiologicznej na miejscu, bez konieczności przewożenia pacjenta do innego miasta, zeszła w pismach NFZ na odległy plan.

Przypomnijmy – Śląski Oddział Wojewódzki NFZ mimo wcześniejszych zapewnień jego dyrektora, a także deklaracji złożonej prezydentowi Gliwic, odmawia finansowania świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie kardiologii inwazyjnej w Szpitalu Miejskim nr 4. Miasto Gliwice nie ustaje w staraniach, aby finansowanie to zapewnić.

Argumentacja w pismach Funduszu zmienia się jak w kalejdoskopie

W piśmie z 24 lipca ub.r. śląski oddział NFZ-u poinformował, że postępowania konkursowe w omawianym zakresie nie są planowane ze względu na ograniczone środki finansowe. Natomiast podczas spotkania zorganizowanego w Katowicach przed trzema tygodniami (3 stycznia) dyrektor tej jednostki stwierdził, że zawarcie umowy na kardiologię inwazyjną ze Szpitalem Miejskim nr 4 jest możliwe – zależy to jednak od decyzji ministra zdrowia. We wcześniejszych rozmowach decyzja w tej sprawie miała leżeć w gestii prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. 3 stycznia dyrektor ŚOW NFZ przedstawił również szpitalowi  kolejną sprzeczną z wcześniejszymi ustaleniami propozycję – realizację usług w ramach tzw. koordynowanej opieki nad pacjentem po zawale serca. Na to, jak się okazuje, byłyby pieniądze, ale na znacznie szerszą wysokospecjalistyczną pomoc w ramach  kardiologii inwazyjnej – już nie.

W jednym piśmie ŚOW NFZ podkreślał, że odmowa finansowania świadczeń z zakresu kardiologii inwazyjnej wynika z posiadanej przez szpital umowy w zakresie kardiologii zachowawczej – w związku z tym „świadczenia kardiologii inwazyjnej mogą być rozliczane w ramach tej umowy”. W drugim natomiast wskazywał, że świadczenia w zakresie usług kardiologii inwazyjnej nie zostały ujęte w obecnie obowiązującej umowie, gdyż przed wejściem w życie tzw. sieci szpitali nie były one realizowane przez gliwicki szpital.

Jedno jest pewne – z powodu braku pełnego finansowania dla oddziału, dramatycznie zaczął narastać dług całej gliwickiej placówki. Tylko na kardiologii inwazyjnej to kwota ponad 9 mln zł

Szpital już w kwietniu ub.r. złożył wniosek do Sądu Rejonowego w Warszawie o zawarcie ugody z ŚOW NFZ, dotyczący zapłaty za wykonane świadczenia kardiologiczne ratujące życie (na kwotę 3,9 mln zł). Pod koniec sierpnia ŚOW NFZ poinformował, że nie widzi możliwości zawarcia ugody. Szpital złożył więc pod koniec listopada pozew do Sądu Okręgowego przeciwko NFZ, tym  razem na kwotę narosłą do 7,4 mln zł, w sprawie zapłaty za świadczenia zdrowotne udzielone przez szpital pacjentom w stanie nagłym.

Postanowieniem z 12 grudnia ub.r. Sąd Okręgowy w Gliwicach uznał zasadność roszczeń szpitala i wydał NFZ-owi nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym na powyższą kwotę (wraz z ustawowymi odsetkami). Od tego czasu odpowiedzi Funduszu stały sie ostrzejsze

W ostatnim piśmie z 7 stycznia prezes NFZ otwarcie twierdzi, że przyjmowanie przez szpital pacjentów w ostrych zespołach wieńcowych i z zawałami serca oraz z obrzękami płuc to nie ratowanie życia w stanie nagłym, lecz świadome i planowe działanie gliwickiej placówki, by obejść przepisy i wymusić na Funduszu sfinansowanie wykonanych świadczeń. Podważa tym samym zasadność przeprowadzenia w Gliwicach ponad 1 800 zabiegów angioplastyki w ostrych zespołach wieńcowych, koronarografii oraz wszczepień rozrusznika.

„Jest to schemat stosowany przez wiele podmiotów leczniczych” – przekonuje prezes NFZ. „Nie taka była intencja ustawodawcy, który stworzył zapisy art. 19 ustawy o świadczeniach, gwarantujące ubezpieczonym pewność, że w stanie nagłym, którego  definicja wyraźnie wskazuje, że dotyczy to sytuacji wymagających natychmiastowych medycznych czynności ratunkowych i  leczenia, taka pomoc zostanie udzielona w zakresie niezbędnym w każdym z kilkuset działających na terenie całego kraju  podmiotów medycznych, nawet tych, które nie posiadają umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, a podmioty te mają prawo do wynagrodzenia od NFZ za udzielone w niezbędnym zakresie” – dowodzi prezes.

Gliwickie serca można ratować, ale poza Gliwicami

Zdaniem prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, gliwiczanom przechodzącym zawał nie jest potrzebna niezwłoczna, szybka reakcja na miejscu, bo w bliskiej odległości są m.in. Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz Górnośląskie Centrum Medyczne Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Poza tym niezbędne zabiegi wykonuje w województwie śląskim aż 17  pracowni hemodynamiki. Z przywoływanej przez prezesa NFZ-u Mapy Potrzeb Zdrowotnych wynika jednak, że zapotrzebowanie na tego rodzaju świadczenia wzrośnie. Uwzględniając strukturę ludności województwa śląskiego, wieku, płci i miejsca  zamieszkania, minimalna wymagana liczba tzw. stołów hemodynamicznych na Śląsku to 24.

Wydawałoby się, że o tym, jak ważne jest funkcjonowanie w Gliwicach kompleksowej, wysokospecjalistycznej szpitalnej opieki kardiologicznej z pełnym finansowaniem ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia nie trzeba nikogo przekonywać

Dane Narodowej Bazy Danych Zawałów Serca AMI-PL pokazują najdobitniej, że przed uruchomieniem Pracowni Kardiologii Inwazyjnej w Szpitalu Miejskim gliwiczanie z zawałem serca i mieszkańcy ościennych miejscowości byli leczeni inwazyjnie rzadziej, a ich śmiertelność była wyższa niż przeciętnie w województwie śląskim. W 2016 roku aż 453 pacjentów z zawałem  serca,  wymagających natychmiastowego leczenia inwazyjnego, w stanach zagrożenia życia transportowano z gliwickiego szpitala do Zabrza, Kędzierzyna-Koźla, Rybnika i Katowic. Mieszkańcy Gliwic i powiatu uzyskiwali specjalistyczną pomoc średnio o 45 minut później niż pozostali mieszkańcy województwa śląskiego. Chorzy byli narażeni na powikłania, często bezpośrednio zagrażające życiu, a także zwiększenie ryzyka wystąpienia pozawałowej niewydolności serca. Czy do powrotu do tego stanu dąży w Gliwicach NFZ?

Trudna, nie do zaakceptowania sytuacja finansowa gliwickiego szpitala, wynikająca m.in. z opisanych powodów, pogłębia się z każdym miesiącem. Brak pozytywnych decyzji ze strony NFZ stawia miasto przed koniecznością podjęcia radykalnych kroków w kierunku zatrzymania efektów równi pochyłej w szpitalu

Pisma zawierające prośbę o pomoc gliwiczanom w rozwiązaniu trudnej sytuacji szpitala oraz o informację zwrotną o podjętych działaniach otrzymali w ostatnich tygodniach m.in. posłowie Jarosław Gonciarz, Piotr Pyzik, Barbara Dziuk i Wojciech Szarama  oraz wojewoda Jarosław Wieczorek. Czy można w tej sprawie liczyć na wsparcie gliwickich posłów?

Info: gliwice.eu