Gliwice: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle vs Cucine Civitanova Lube 2:3 w Arenie Gliwice

0
441

W największym obiekcie widowiskowo-sportowym w Polsce czyli w Arenie Gliwice został rozegrany mecz siatkarskiej Ligi Mistrzów, grupy C.

Impreza sportowa odbyła się w środę (12 stycznia 2022 roku) w godzinach popołudniowych i trwała do wieczora.

Na parkiecie zmierzyli się zawodnicy z Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – obrońca trofeum siatkarskiej Ligi Mistrzów oraz Cucine Lube Civitanova – dwukrotny zwycięzca elitarnych rozgrywek.

Włosi po trofeum sięgali dwukrotnie, w latach 2002 i 2019, Polacy natomiast w 2021 roku.

Skład ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Aleksander Śliwka, Łukasz Kaczmarek, David Smith, Norbert Huber, Kamil Semeniuk, Bartłomiej Kluth, Marcin Janusz – Erik Shoji (libero) – Krzysztof Rejno.

Trener Gheorghe Cretu ( rumuński trener siatkówki, a wcześniej siatkarz).

Skład Cucine Lube Civitanova: Simone Anzani, Ricardo Lucarelli, Lucciano De Cecco, Gabriel Garcia Fernades, Roberlandy Simon, Ivan Zaytsev, Marlon Yant Herrera – Fabio Balaso (libero) – Enrico Diamantini.

Trener Lube Gianlorenzo Blengini (włoski trener siatkarski).

Środowa impreza zgromadziła naprawdę sporą publikę (prawie 6.000). Pojemność trybun gliwickiego obiektu jest większa, ale ze względu na pandemię ilość osób została ograniczona.

Na trybunach widownia z dużym zainteresowaniem i zaangażowaniem oglądała rywalizację zawodników, gorąco ich dopingując. Jednak do pełni szczęścia zabrakło tylko jednego – zwycięstwa reprezentacji Polski.

W hitowym potkaniu siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrali z włoskim zespołem Cucine Lube Civitanova 2:3 (17:25, 25:16, 18:25, 25:22, 12:15).

Walka była do samego końca. Obie drużyny stoczyły ze sobą wspaniały pięciosetowy bój, pełen zwrotów akcji i emocji.

MVP meczu został wybrany Luciano De Cecco.

Każdy kto pojawił się w nowoczesnej i dużej hali – Arena w Gliwicach na meczu Ligi Mistrzów, grupy C. nie miał prawa żałować tej decyzji, pomimo porażki gospodarzy, bo zmagania obu zespołów okazały się widowiskowe od pierwszej do ostatniej minuty.

Relacja: Agnieszka Łyko