Bedzie długo i będzie bolało, bo to temat niełatwy. Ale poświęćcie swój cenny czas, przeczytajcie i udostępnijcie. PROSZĘ 🙏🙏🙏.
Bo…DLACZEGO NIE?

DZIECKO. Największy cud tego świata. Ciało z ciała, krew z krwi. Największa miłość każdej kobiety i ogromna duma szczęśliwego ojca. Gdy przychodzi na świat momentalnie zmienia naszą hierarchię wartości i podoporządkowuje pod siebie wszystkie nasze plany. Już w momencie poczęcia zaczynamy snuć plany odnośnie nowego życia i jego przyszłości.

Plany w których nie ma złych dni, przepłakanych nocy, nie ma żadnych chorób, ani trwogi o kruche istnienie…Znacie to z autopsji, prawda? Każdy z nas miał kiedyś plany idealne, doprecyzowane do maksimum możliwości, by czerpać z życia pełnymi garściami pokazując naszym pociechom jaki świat jest piękny.

Mama Frania marzyła o tym tak samo jak my przez całe 9 miesięcy. Cieszyła się na przyjście drugiego syna, snuła plany wspólnych spacerów, pierwszych postawionych kroczków, nauki jazdy na rowerze.
Wiem to bardzo dobrze. Wiem właściwie najlepiej, bo dzieliłam z nią jeden pokój w pracy, widziałam radość w jej oczach gdy się dowiedziała o ciąży, śmiałam się, jak nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniej pozycji na krześle przez liczne kopniaki maleństwa w brzuch. Byłam świadkiem rodzenia się ogromnej miłości i radosnego oczekiwania na największe dzieło stworzenia.

Mama Frania w najczarniejszych snach nie przewidziała z czym przyjdzie jej się stawić po porodzie. Nie uwzględniła w swych idealnych planach, że jej dziecko będzie najbardziej „wyjątkowe” ze wszystkich w całej okolicy. Że będzie musiało w niewiadomy jeszcze dla siebie sposób zdobyć niesamowite pokłady siły do walki o własne zdrowie i to już od pierwszego dnia!

Franio ma zdiagnozowane SMA typu 1. To choroba niszcząca mięśnie w tym małym bezbronnym ciałku uroczego chłopca. Nikt nie jest przygotowany na tego typu diagnozy. Diagnozy na którą właściwie nie można się w żadnym momencie przygotować. W ułamku sekundy tych kilka słów jest w stanie złamać największego twardziela, a co dopiero młodą, kruchą kobietę patrzącą w całkowicie niewinne i bezbronne oczy swojego nowo narodzonego dziecka.

Dlatego kochani jest wielka prośba. Nie można takiej rodziny pozostawić w potrzebie. Tym bardziej jeśli życie ich syna ma przeliczenie na realne monety. A są ich potrzebne miliony. I to dosłownie.

💸9 MILIONÓW POLSKICH ZŁOTYCH💸

Straszne prawda???

Nasze plany nie zakładają przecież czarnych scenariuszy, w których musimy walczyć o zdrowie i życie najbliższych. A co dopiero, gdy poza walką samą w sobie trzeba uzbierać absurdalnie zawrotną kwotę pieniędzy? Tylko po to, by nasze dziecko miało szansę na taki sam rozwój jak pozostałe?

O wszystkich szczegółach Frankowej walki o zdrowie możecie dowiedzieć się ze świeżo powstałej strony.

Proszę was wszystkich – wejdźcie, poczytajcie, dodajcie zagubionym rodzicom wsparcia ciepłym komentarzem. Za niedługo powstanie subkonto, będą licytacje, różnorakie eventy. Wpłaćcie na tego walecznego malucha ile możecie. Uczestniczcie w imprezach i zapraszajcie do nich swoich znajomych.
Oni potrzebują waszego wsparcia jak nikt inny!!!

Wielu z Was pomyśli – sytuacja jak jedna z wielu, codziennie widzę podobne posty i prośby. Internet jest tym zalany

…ALE…ALE…wejdź dziś wieczorem do pokoju swojego dziecka, ucałuj na dobranoc, podziękuj, że śpi w swoim łóżku i odpowiedz na pytanie DLACZEGO NIE?

Dlaczego miałbyś nie pomóc dziecku, które chce Tak jak Twoje żyć, bawić się i mieć równie beztroskie dzieciństwo? Które zamiast szpitalnych korytarzy woli swój ciasny przedpokój, a zamiast często odwiedzanych szpitalnych łóżek – nieustanne ciepło matczynych ramion? Dlaczego miałbyś nie pomóc maleństwu, które miało tylko nieco mniej szczęścia, bo w jego łańcuchu DNA nastąpiła „drobna”, a jednak jakże znaczącą dla zdrowia pomyłka?

Na los nie mamy żadnego wpływu, ale na niesienie realnej pomocy już tak. Wierzę w ludzi. Wierzę w dobro. I w to, że ono zawsze powraca.
I chciałabym by Basia, Grzegorz, Jasiu i mały Franio też w to uwierzyli dzięki Wam. Dzięki NAM wszystkim. Dzięki ludziom o wielkim sercu

Dlatego liczy się każdy dzień, każde udostępnienie, każda złotówka i każde wasze działanie. Nie bądźmy obojętni 🙏

Do dzieła kochani! Lajkujcie, komentujcie, udostępniajcie. Niech wieści idą w świat.
Bo…DLACZEGO NIE?

info: Viola Sudoł-Sobierajska

fb: Przyjaciele Franka – grupa wsparcia w walce z SMA1 /   https://www.facebook.com/groups/427855934566617/permalink/430316917653852/