W Nieborowicach pamiętają o swoich Starkach i Starzykach – okiem Tadeusza Puchałki

Wszystko to za sprawą organizatorów; Gminy Pilchowice, Gminnego Ośrodka kultury, Sołtysa pani Marzanny Kuta i członków Rady Sołeckiej, oraz miejscowej parafii pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej, trzeba także wspomnieć o bibliotece i przedszkolu, które to instytucje także dołożyły starań aby dzisiejsza uroczystość wypadał jak należy.

W każdej z sołeckich miejscowości tej gminy Dzień  Seniora obchodzony jest tak samo uroczyście zaś dzień 15 listopada był przeznaczony dla Starzyków z Nieborowic i Mysiej Góry. Tradycyjnie świętowanie rozpoczęto od uczestnictwa we mszy świętej, którą sprawował ksiądz Czesław Meres.

 

Ksiądz w homilii podkreślił wagę tego uroczystego dnia, dodał także, jak bardzo ważna jest pamięć o naszych rodzicach, podkreślił wagę rodzicielskiej miłości. To przecież dzięki ich miłości jesteśmy tu dzisiaj obecni dodał.

Po mszy świętej szacowne grono Seniorów, księża Czesław Meres oraz Marek Winiarski proboszcz parafii w Żernicy a także licznie zgromadzeni goście, udali się do sali widowiskowej miejscowego Ośrodka Kultury  gdzie czekał już, ślonski kołocz, zista i inksze maszkety.

Gości powitała Sołtys Nieborowic pani Marzanna Kuta, oraz Wójt Gminy Pilchowice pan Maciej Gogulla.

Dać możliwość osobom starszym aktywnego uczestniczenia w życiu swojej miejscowości, bowiem nikt inny jak właśnie oni, mogą dać młodym przykład znajomości życia, działania i co bardzo ważne nie załamywania rąk, kiedy to z wielu powodów nasze plany nie idą tak jak sobie zaplanowaliśmy. Ludzie starsi to bagaż ludzkich doświadczeń, skarbnica wiedzy. Chwalebnym jest, że o tych wartościach nie zapominamy. O tych wszystkich tak bardzo ważnych sprawach mówił Wójt Gminy w części oficjalnej uroczystości, na sali widowiskowej miejscowego Ośrodka Kultury.

Piękną niespodziankę naszym Staroszkom i Starkom, sprawiły dzieciaki Publicznego Przedszkola z Oddziałami Integracyjnymi w Nieborowicach. Grupa w mocno okrojonym składzie spowodowanym  atakiem przeziębienia u kilkunastu młodych artystów dała wspaniały pokaz umiejętności tanecznych. Dzieciaki przygotowała pani Aleksandra Kolasa.

 O Wspaniałą oprawę muzyczną wraz z przezabawną konferansjerką okraszoną godkom śląską postarał się pan Georg Gorecki. Podczas spotkania nie zabrakło wzruszających momentów, a jednym z nich niewątpliwie było wręczenie upominków najstarszym Seniorom obecnym na sali, które to nagrody w postaci słodkości wręczali Sołtys Nieborowic pani Marzanna Kotas, oraz Wójt Gminy Pilchowice pan Maciej Gogulla i  jak to w zwyczaju śląskim bywa, nie było ważne skąd owi goście przybyli, ważne że byli obecni, i tak najstarszymi Seniorkami  zostały panie Adelajda Szuga mieszkanka miasta Hamm w Niemczech 84 lata, oraz pani Czesława Romańczuk lat 87 mieszkanka Nieborowic, zaś nagrodę na najstarszego Seniora otrzymał pan Ginter Fabian który jest mieszkańcem Nieborowic lat 85.

Świętowanie dnia Seniora, to na początku nabożeństwo, bo być inaczej nie może, ale jest to także możliwość spotkania się w gronie  osób o tych samych i podobnych życiowych doświadczeniach, i co chyba najważniejsze, podzielenie się ze swoją wiedzą z tymi którzy już  za chwilę wkroczą  na ich miejsce. Wieczornice poświęcone osobom starszym, chociaż za każdym razem przebiegają w niezwykle pogodnym nastroju, należy traktować bardzo poważnie, nie lekceważyć, nie zapominać o ich organizowaniu, a wszystko – co podkreślają organizatorzy należy przygotować wyjątkowo starannie, jak najlepiej….

 

Spotkanie w Nieborowicach pozostanie w pamięci nas wszystkich nie tylko jako wspaniale zorganizowana impreza, jest jeszcze coś a mianowicie wspólny śpiew pieśni „Madonno Czarna Madonno”, który to utwór został wykonany w duecie
Gorecki – Meres. Na początku o co prosił pan Georg zaśpiewać mieli wszyscy zebrani na sali goście, jednak niespotykany głos księdza Meresa a także samego muzyka, nakazywały milczenie. Nie pozwalało także na śpiew ogromne wzruszenie publiczności…

Skoro zatem dzień ten jest tak bliski nam wszystkim, może powinniśmy także pamiętać  o naszej godce i na koniec skreślić kilka słów w tej naszej śląskiej mowie;   

Jak ło ty „jesiyni życio” pisać, to tak mie cosik naszło, tak mie cosik bodło, że trza by to naszkryflać trocha do szpasu, bo ze szportym to jakoś tym Starzikom naszym niy po drodze, możno se coś poprawi we portmanyju, chto tam wiy? Możno we kołkastli  wonglo bydzie dostatek jak dycko, chto tam za tymi politykrami trefi? Świynta za pasym, a tu co do sklepu wlejziesz to towary drogsze. Niy spomna ło cynach lykow, co zdrowgo mogom do hercklekoty doprowadzić.

Tym czasem we Nieborowicach jak co roku rejwach jak se patrzi, a wszysko skuli tego wspomnianego „Dnia Seniora”. Bajtle łod downa rychtujom do staroszkow program. Organizatgorzy zrychtowali moc atrakcji, boły zisty rozmajtych smakow, a woniało łod samy granice ze Knorowym…. –  Ja ale jak to u nos, wszelke uciechy dlo żołądka, a utropa dlo stary wątroby trza zostawić na nieskorzi, bo piyrsze trza iść do kościoła. Tak sam dycko było, tak jest i złostanie. Mogom nom łodebrać wongle, piniondze, a czas łodbiere nom zdrowie i siyły, ale wiary nom żodno pierońsko beskuryjo nie łodebiere.

 –  Ja toż  na mszy kapelonek pedzioł piykne słowo do naszych Staroszkow, doł tyż skozać w tym swoim prawiyniu, coby ci z siwom łebom i gybisami, niy wontpiyli nad sobom, yno puki co to se trza ruszać, wiyncy wiary w siebie, daleko łod lostudy, drugo połowa par am i na szpacyr. Jo bych do tego jeszcze dodoł, daleko łod telewizora i polityki – Pon Boczek jak przidzie czas, to nom rozum som łodebiere, niy trza tego procesu przyśpieszać.

Pobłogosławioł kapelonek na koniec wszyskich i zaprosioł w imieniu organiozatorow na podwieczorek przy ziście i kołoczu. Dugo niy trza boło żodnego prosić, bo na zygarze pizło 4 po połedniu, czas na swaczyna, toż sala  jako że blisko kościoła wartko se zapełniyła. Tam głos zabrali przedstawiciele gospodorzy tego wydarzynio. Niy godali dugo, bo na gości czekoł bogaty program artystyczny, co go przigotowały dziecka z miejscowego przedszkola. – Ja moc boło uciechy, a chichranio, aż se ściany trzonsły.

Ja – tak se sam to wszystko kludzi łod downa pra; łod bajtla, cedzika, modzika, trocha nieskorzi chopa, i gornika, a na koniec ze siwom łebom starzika. Wszyjscychma w kupie, zgodnie, żodyn, se sam żodnego niy pyto ze jakiś partyje, czamu mosz tako farba abo inkszo. Wiara i kamrajstwo na samym poczontku, zaro potym familijo, dziecka, robota, na koniec ździebko uciechy. Tak sam było i niech tak złostanie. Pragliwość a zowiść niy je dobrym pomysłym na godny żywot a kamrajstwo, i to ło tym se dycko spomino na takich właśnie spotkaniach. Już za chwila kolejne spotkanie w somsiedni parafii toż pyrsk, tam tyż bydymy i tyż ździebko ło tym napiszymy.

 

materiał: Tadeusz Puchałka