Pilchowice: Czyżby bunkier na ul. Trześniówka był zagrożony bezmyślną dewastacją ?

    Dotarły do nas informacje, od zaniepokojonych mieszkańców o pojawieniu się ciężkiego sprzętu w okolicy fortyfikacji z czasu międzywojennego na ul. Trześniówka w Pilchowicach.
    Zaniepokojeni postanowili podnieść alarm, ponieważ nie dawno w tej samej okolicy, doszło jak informowaliśmy również na naszych łamach, do najprawdopodobniej niezgodnej z prawem wycinki drzew.
   Najprawdopodobniej, teren byłego PGR ma nowego właściciela, który porządkuje teren po swojemu, za nic mając miejscową tradycję i obyczaje.
 
 
foto: fb Krzisztof Waniczek
 
Jest dobra informacja z pewnego źródła: „Sprawą „małego bunkra” zajął się prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Pro Fortalicium” – zgłosił dzisiaj sprawę na policję (Komendę Miejską Policji w Gliwicach).” Mam też już pierwsze zdjęcia i póki co wygląda że teren wokół tego bunkra i sam schron jest oczyszczony, jakby rzeczywiście coś się tam szykowało. Może nic groźnego, ale lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza w kontekście ostatniej nielegalnej wycinki drzew w tym samym rejonie…
 
 
Mamy już nawet zdjęcia z dzisiejszego dnia i widać, że ktoś tam nieszczególnie przejmuje się stanem bunkra i już został uszkodzony. – pisze Krzysztof
 
 
Uszczerbiony róg – świeże uszkodzenie.
 
 
o fortyfikacji przeczytać można na stronach internetowych pasjonatów tego typu budowli
http://www.fortyfikacja.pl/index.php?a=pilchowice
 

 

 

One thought on “Pilchowice: Czyżby bunkier na ul. Trześniówka był zagrożony bezmyślną dewastacją ?

  • 6 lutego 2018 at 16:17
    Permalink

    Nie dziwi mnie ten fakt w ogóle!!! Na zawiadomienie o zniszczeniu,!dewastacji!!!ciężkim sprzętem pasa lasu- wchodzącego w skład (ponoć) Parku Cysterskiego,gdzie nie dość,że zostały powyrywane drzewa kilkudziesięcioletnie, słupki graniczne odesłano mnie z „kwitkiem” na policję. Tak więc Pan ,który jest posiadaczem tych terenów czuje się nadal bezkarny…
    Najwidoczniej ma na takie czyny przyzwolenie… a przynajmniej przymróżenie oczu…. szkoda słów!

Comments are closed.