„Nieszczęścia chodzą po ludziach” radzi Zdzisław Nabiałek

W poprzednich artykułach opowiadałem tragiczne historie, które zdarzyły się moim klientom. Zawał, paraliż, czy nowotwór to zdarzenia, które niestety wywracają życie do góry nogami. Są to sytuacje coraz częstsze nie mniej jednak najwięcej zdarzeń, za które wypłacane są odszkodowania to nieszczęśliwe wypadki. Gdybym zadał pytanie, – z czym przeciętnemu Kowalskiemu kojarzy się nieszczęśliwy wypadek to z dużą dozą prawdopodobieństwa odpowiedziałby, że z wypadkiem samochodowym. Wynika to z tego, że codziennie słyszymy o wypadkach komunikacyjnych, w których giną kierowcy, piesi i rowerzyści a w najlepszym wypadku zostają ranni. Są to tysiące wypadków rocznie. Ale są jeszcze wypadki przy pracy i podczas uprawiania sportów a także związane z codziennym życiem. W mojej karierze zawodowej spotkałem się z wieloma różnymi wypadkami. Większość to pospolite zdarzenia, czyli złamania, zwichnięcia, rozcięcia, potłuczenia, poparzenia.
Chciałbym przytoczyć kilka przykładów wypadków, które wydarzyły się w jednej rodzinie z Gliwic na przestrzeni kilku ostatnich lat. Na potrzeby artykułu nazwijmy tą rodzinę Państwo Pechowi.
Pan Pechowy był jest jednym z moich pierwszych klientów. Po roku trwania polisy zadzwonił do mnie, że ma zerwane wiązadło w kolanie, ponieważ poślizgnął się na oblodzonym chodniku. Typowy wypadek, jakich każdej zimy są tysiące. Dla mnie jednak był bardzo ważny, bo było to pierwsze odszkodowanie, jakie otrzymał mój klient.
Po kilku latach zadzwoniła do mnie Pani Pechowa z pytaniem czy za poparzenie herbatą coś z jej polisy się należy? Ponieważ to była gorąca herbata i spowodowała spore poparzenia nóg to odszkodowanie jak najbardziej się należało i zostało wypłacone.
Minęło kilka lat. Państwo Pechowi kupili sobie dom do remontu na działce pod lasem. Zaczęli spędzać tak każdą wolną chwilę na pracę i wypoczynek. I nie obyło się od kolejnych wypadków. Pan Pechowy przeciął sobie palec podczas ostrzenia kosy. Skończyło się na kilku szwach i kolejnym odszkodowaniu.
Kolejny nieszczęśliwy wypadek wydarzył się Pani Pechowej, która postanowiła się poopalać pewnego letniego dnia. Niestety skończyło się na bąblach na skórze i ogromnym pieczeniu. Ale nie było to poparzenie słoneczne a poparzenie Barszczem Sosnowskiego. Okazało się, że za płotem rośnie sobie ta niebezpieczna roślina i wydziela niebezpieczne substancje rozchodzące się w powietrzu.
Myślałem, że już nic ciekawego się Państwu Pechowym nie zdarzy a tymczasem odbieram kolejny telefon i mamy kolejny ciekawy przypadek. W drodze na wakacje do Egiptu został zagubiony bagaż Pana Pechowego. Niestety Pan Pechowy został tylko w pełnych skórzanych butach, które po kilku dniach spowodowały odparzenia skóry. Na domiar złego Pan Pechowy wszedł do morza i słona woda spowodowała pogorszenie ran po oparzeniach. Długo się zastanawialiśmy czy w ogóle zgłaszać ten przypadek. Zgłosiliśmy i został uznany.
Historia tej rodziny pokazuje ile różnych niebezpieczeństw czyha na każdego z nas. Nieszczęścia chodzą po ludziach. Można mieć szczęście i nie mieć wypadku przez całe życie, ale można mieć pecha i mieć wypadek, który nasze życie zakończy. Czasem skończy się na bliźnie a czasem na wózku inwalidzkim. Warto być przygotowanym na każdą sytuację.

Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu.

Pozdrawiam serdecznie pozostając do Państwa dyspozycji:

Zdzisław Nabiałek
Ubezpieczenia – Inwestycje – Emerytury

tel. kom.: +48 600  713  249
nabialek.zdzislaw@aviva.com.pl
http://www.aviva.com.pl/znabialek
ID 42080

 

 

Zapraszamy również do zapoznania się z poprzednimi historiami:

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *